Najgroźniejsi wrogowie, z którymi musimy walczyć są w nas...

Tu zaczyna si sesja nr.4.Miej zabawy.


Kalt'h Derack
[/b]kiedy kalt'h uslyszal od Ahashiego ze zblizaja sie siostry nocy cos go jakby drgnelo, mial raz z nimi niemile spotkanie ktore sdie zle skonczylo wiec zaczol uciekac biorac przyklad ze swojego wspolplemienca.
{dobrze ze tu mnie nie znaja bo dopiero by sie zaczelo, jak by co mozemy rzucic im Siriona jako przynente zeby kupic sobie troche czasu hmm Dobre!!! jak bedzie trzeba^^, och dlaczego zawsze nam sie to przytrafia niemozna spokojnie pomyslec}
Bruce Vao

{Uciekam szybko bardzo szybko tak jak kaza Ahash ale przed czym nie mam pojcia to co jest okropnie silne nie bd pyta si towarzyszy i tak nie usysz obawiam si tylko tego e to mog by Sithowie}

{w midzy czasie rozmylam nad PEJ}

ten pomys jest idiotyczny (mwi do siebie) tak naprawd on chce rzdzi a to tylko przykrywka na wszelki wypadek bd na niego uwaa

(z caej siy krzycz) czy wie kto co si dzieje
SIRION
-Wiesz, Kel-Dorze...drzewa daj przewage. Lepiej widzisz przeciwnika...co uatwia walk. No i trzeba wypatrzy, skd one id...bo nie mam zamiaru biec gdziekolwiek-bo isnieje szansa, e trafie dokadnie tam, gdzie NIE CHCE trafi...Druidzie, mgby z aski swojej wyptarzy wroga i przygotowa si do ewentualnej walki? {Mam nadzieje, e nie pomyli e jestem tchrzem...}-Sirion rozejrza si. Mia nadzieje, e wypatrzy wroga.-Ej, co za idtiota krzyczy?? Jeli ma zamiar sta si karm dla rankorw...Ahash, powiedz mu telepatycznie eby siedzia cicho...


SZARIK

-Wiat niesie ich zapach-Wciga powietrze-Biegn od tyu...ale czekajcie...one biegn z dwch stron...
(KRZYCZY)-BRUCE UCIEKAJ BIEGN WPROST NA CIEBIE
Szarik zeskakuje z drzewa sprawnym ruchem wykonujc salto w powietrzu,w midzy czasie klingi jego miecza kilkakrotnie rozciy powietrze.Ruszy biegiem w stron swojego kolegi...Skoczy i opadajc ci w stron gowy wroga.Cicie byo potne,wymierzome idealnie na lini mzgu.Ostzre mkno ku celowi jak strzaa z prdkoci wait.Ostzre miecza zlao sie w jeden krg przypominajc piercienie Saturna.
{Rady mistrza zawsze pomagay."Tnij urzywajc bioder nie rk.No i gowy oczywicie"}
-Uciekaj do resztu Bruce.Ja sobie poradz
Rogi Szarika bysny w ostatnich promienach Soca.Podbieg do stwora i uderzy gow wbijajc rogi w cielsko ,a czaszk dotkn skry przeciwnika.A poczu jego krew na swojej gowie
{nie nawidz tego}
[Cios Szarika by tak silny,e zabi besti.]
-No niele-powiedzia mu telepatycznie Ahash-Mao kto zabija w takim stylu Rancora...
Cielsko Rancora runo na ziemie,wyrywajc pobliskie drzewo.Krew szybko si rozprzestrzeniaa.Wiedzielicie,e jest ich wicej.
Kalt'h Derack
kalt'h zobaczyl zdumiewajacy popis szarika{o ja pie***** dobry jest}
niestety wielki mistrz niezauwarzyl 4-terech siostr nocy uzbroojone w biale miecze ktore iskrzyly sie byskawicami kiedy go zobaczyly wpadly w szal i nieopanowany gniew {o cho... poznaly mnie no coz wydaly na siebie wyrok}
jedna z siostr wskazala na niego palcem i okrutnie ryknela
dosc tego niedopelnice dzis na mnie swojej zemsty...BEZWSTYDNICE!!!!
kalt'h wlaczyl swoj miecz zamierzal walczyc forma Vaapad zaczol uzywac cala serie atakow krotkich,rytmicznych z pozoru niedbalych ale bardzo poteznych
nastepnie uzyl blyskawic mocy na wszelki wypadek
[Po ataku Kaltha na ziemi spady...cztery gowy]
-Nie radz-powiedzia do Kaltha Ahash-Nie zwracajcie na siebie uwagi.One wyczuwaj,jeli jedna z nich umrze.Wracajcie do mojego domu.Tam wszystko przedyskutujemy i moe wreszcie obmwimy taktyk kradziey hipernapdu
[A kobiece wrzaski i cikie kroki ich wierzchowcw zdaway si by coraz bliej
Bruce Vao

{sysz czyj krzyk uwaj Bruce na Lewo}

[Trzy czarownice byy 10 metrw ode mnie postanowiem uy mocy specjalnej czyli burzy

UWAGA bdzie jasno

{ogromny wachlarz piorunw poszed w stron czarownic niczym ogromny piorun wycelowany w niczego nie spodziewajcego si czowieka widziaem jak wszystkich w okoo to olepia mnie te olepio i w tym momencie musiaa mnie si skoczy moc}

{Upadem na ziemi ciko byo mnie si podnie ale podniosem si}
[Byskawice uderzyy,lecz nie skrzywdziy Sistr Nocy]
-Moc duo im nie zrobicie-podpowiedzia wszystkim Ahash-One czerpi si z Waszych atakw moc.Uywajcie tylko mieczy wietlnych.
[W tej chwili zostalicie otoczeni przez 8 Sistr Nocy
Szarik w amoku wojny ponownie zaczy swj miecz.Burzowe klingi przecinane wyadowaniami elektycznymi sprawaiy widok grozy.W tym samym momencie niebo pociemniao i zacz pada deszczyk.Letni ciepy deszczyk.Szata Zabraka pocza si unosi.Moc wrcz emanowaa z wojownika,wok jego sylweti rysoway si smugi jasnego wiata.
-Chodcie wywoki...alebo nie jako dentelmen ja podejd do Was
Podszed kilka krokw do najbliszej czarownicy.Zerkn w jej oczy...jego renice powikszyy si ,a tczwki zmieniy kolor na brudno szary.Unis swoje ore ci w przd wychylajc ciao do przodu,opierajc ciar na przedniej skrzyowanej nodze.atak znw by z biodra wymierzony midzy oczy.Nastpnie wyj miecz ,skoczy odbi si od ramienia zaatakowanej wyskoczy w piruecie i ci drug siostr od tyu poprzez gow i plecy a ostrze dotkno zioemi wypalajc w niej dziour.W ten sposb znalaz sie poza okrgiem.
-RBCIE TO CO JA!!! WYJDCIE Z KOA !!!
[Atak si uda i Szarik umierci dwie Siostry Nocy.Jeszcze 6]
-Ja do was przyjd i si tym zajm...-powiedzia wszystkim Ashai-Dla mnie to nie problem.
[Ashai zaraz potem si zjawi i zrobi co przeraajcego.Ziemia pod Siostrami eksplodowaa i wszystkie kobiety spaliy si ywcem]
-Teraz,jeli pozwolicie,chodcie to mojego domku.Dam wam jedzenie i wszyscy odpoczniecie-powiedzia z widoczn dobroci Ashai

[Szarik-dostae 3 CL.Masz 30 Punktw do zagospodarowania
Krystian-dostae 2 CL.Masz 2o Punktw do zagospodarowania
{moc biore na swiadka ze nic nie wezme od niego, to jakis sith!!!!
no nie ide pomedytowac to wszystko nie trzyma sie kupy}
[/i]skoro idziemy do domu to wybierzmy w tym czasie przywudce ja glosuje na szarikaMistrz jedi trzymal swoj miecz na wszelki wypadek jakby mial zamiar go zaraz uzyc}
{te czarownice dlaczego one byy takie wcieke nie mog tego zrozumie id ostatni ze wszystich i rozmylam}

{kolejny dzie na tej planecie ja tego ku*** nie znios nie ma to jak decyzja ogu mwiem polemy na Dantooine ale nie oni chc na Dathomir i teraz maj za swoje}

[Mwi do Kalt'ha]

Czy nie sdzisz e powinien by przywdca wedug mnie powinien by nim Szarik a co ty sdzisz o tym ?? i po co ci ten miecz??
-Nie chc by przywdc.Chc aby w tej druynie panowa ustrj rwnouprawnienia.decydujmy razem,rbmy wszystko razem.Razem pijmy i podrujmy.Nie chciabym aby bya sytuacja w ktrej na mnie zwalano by wine,nie chc aby kto przez mnie zgnia.Nie mam tak duo charyzmy jak Sirion i nie chc rzdzi.Mam zamiar by waszym przyjacielem nie panem
{Mistrz zawsze chcia abym rzdi,byby zy e odrzuciem t propozycj,ale ja nie chc nimi kierowac.}
Szed z tyu konwoju,zwolini tempo chodu i widzia ju tylko niewyranie zarysowane sylwetki Kalt`ha i Bruca.Noc bya ciemna,ale niebo cae byo w skrzcych si gwiazdach.W oddali mg usysze jeszcze pojkiwanie,i ryk rancornw.Ich zapach dociera do jego nozdrzy ale saby niewyrany
{musz by daleko}
Gdy wszed do chatki nie zasta tam nikogo przysiad na krzele.Zaoy kaptur ,gdzy jego rogi i gowa byy cae w krwi Rancorna.Nagle wsa od stou i ruszy do swojej kajuty.Poprzez dugie korytarze,szed chwiejnym krokiem.By zmczony wrcz wyczerpany,obraz rozmazywa mu si.Dwoi i troi.Przetar oczy i spojrza na don,caa bya w krwi stwor o brzydkim pystku.Krew zacza cieka na usta i brod,brudzia szat.
{Co jest??O co chodzi}
W gowie zaczo mu brzcze ,hucze.W caym tym zdarzeniu wyapa pojedyne sowa "Nie potrzebnie zabijae moje siostry,nie potzrebnie wdae si w ten spr.Teraz na tobie take tkwi kltwa"
W kocu dotaro do ka,pooy si i zasn cikim snem.Rozmyla o tej kltwie
[Do gowy Bruce'a cay czas wbija si mistrz Bruce'a,Oshai]
-Nie zabijaj tych kobiet.Prbujcie je oszoomi,ale nie zabijajcie.Rzuc na Was kltwy i dugo nie przeyjecie z nimi...Widz...Szarik ma t kltw...O nie...Za pno....
[W tym czasie mona byo sysze gone myli Ahasha]
-To nienormalne...Dlaczego...Dlaczego on musi umrze...
[Nagle sycha inny gos.Jakby kogo z rasy Mon Calamari]
-By z niego wietny Jedi.I na pewno dugo bdzie...
-Wiem,mistrzu Vann.Prosz tu zosta.Jutro przedstawi Ci im wszystkim.
-Dobrze.Niech Moc bdzie z nimi wszystkimi...
[Nasta ranek]
-Dzie dobry Wam wszystkim.Chciabym Wam kogo przedstawi.To jest Admira Mistrz Vann.W czasie wojen klonw mia pod swoim dowdctwem ca flot Republiki.
-Witajcie wszyscy,modzi i...(spojrza na Kalta)nie modzi Jedi.Kalt!Mio Ci widzie!Pamitasz mnie?
Kalt'h Derack
Kalt'h sie nieprzywital nieslyszal a nawet nie wyczul swojego przyjaciela poniewaz toczyl wielka battale wewnetrzna w tej chwili udawajac ze medytuje
{S:starcze wypusc mnie!!!
K:nigdy zawiodles mnie i tak zostanie
S:blagam... zmienie sie...tylko raz to poczulem prosze cie wroc na korriban
K: eh zawiodles mnie raz i drugi nie zawiedziesz jestes dla mnie przeszloscia odejc albo nie zmusze cie zebys byl cicho
S: arrrrghhhssAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!}
po zdduszeniu rozmowcy w glap siebie przemowil do niego inny glos

{?:teraz dosegnie cie kltw....................
K:niewydale mi sie.
?:co....jes..jak....
K:minelo troche czasu zanim uzylem blokady mentalnej ale jestem nadal w dobrej ormie
?:niemoge....
K:to naturalne ze niemozesz wyjsc...ale jestem ciekawy jak przebilas moja blokade z zewnatrz?? to wydaje sie niemozliwe ah niewazne jestes u mnie uwieziona i jezeli bedziesz tu zbyt dlugo twoje cialo umrze z wycieczenia a wtedy jak cie puszcze.. no coz. slurz mi a przerzyjesz i cie naucze cos co potrafia tylko sithowie a jak nie zlamie cie i zginiesz smiercia gorza niz biedny szarik
?: tak......... mistrzu
K:doskonale}

po tych rozmowach nie chcial juz wiecej rozmawiac z nikim wiec zasnol planujac mniej wazne rozmowy na jutro...
-Witaj Vann,mio Ci poznac.Jestem Szarik.Mistrz jedi z Datooine mam nadziej e nam pomoesz w wydosatniu si std.Bardzo nam na tym zaley.Jak pewnie wiesz ty i wszyscy tutaj jestem optany kltwa tych wiedm.Nie boj si jej gdy wiem e dam sobie z ni rad.Ju gorsze eczy pzrechodziem w klasztorach Sithw podczas moich podry...
{Ich tortury byy straszne.To przez nich ma takie okropne rogi.Oni myl ze urodzilem si na Naboo ,ale nie wiedz e urodziem si na Korribanie,e moj matk jest Assjaja.Moe im o tym powiedzie.Co to za dziwna moc...ciemna strona jest badrzo silna teraz....kto cierpi...}
Rozejrza si po zebranych w pokoju zacz im opowiada swoj prawidziw histori...e jego matka bya wojowniczk Sith zgwacon przez pewnego Lorda Sithw...Kel-Dora...mwi o tym e jest bkartem z drcym gosem...opowiada im w jaki sposb by torturowany w kryjwkach jego dzisiejszych wrogw...Kto by jego mistrzem...kogo zabi aby zrobi swoj bro.Spojrza wtedy na rkoje swojego miecza kty spoczywa teraz na jego kolanach.Znaki byy teraz atwe do poznania...takie same widniay kiedy na szacie jednego z najlepszych Jedi...
-To by mj pierwszy cel...jako pokut plecy i klatk piersiow mam wytatuowan w te wzory...Yo jest mj wzr,mj nowy mistrz...teraz do niego zgszam si po rady.Wybaczy mi on,to z siostrami te sobie poradz
Gdy skoczy mwi o sobie spojrza w oczy Kalt`ha.Kel-dora w podeszym wieku,stare renice bysny.Szarik zapamita ten bysk...przypomina go sobie co jaki czas...ojczyny bysk,bysk troski i mioci
{Tylko dlaczego taki??}
[Do pokoju wchodzi trzeci Jedi...Mistrz Oshai]
-Witajcie,przyjaciele.Dawno was nie widziaem...-powiedzia
-Witaj,mistrzu Oshai.Niestety nie mamy na to czasu...-powiedzia Ahash
-Sprawa jest powana,Szariku.Ta kltwa...To nie jest "co" danego przez Siostry Nocy...One wiedziay o twoim znamieniu i...wykorzystay to...
-Tak.-rzek Oshai-To,e krwawisz...Jest...Powiedz to,Ahash...
-To jest...Znami po twoim ojcu...
[Wszyscy trzej Jedi spcili gowy.Na podog spada kropla wody.Bya to za...Jednego z mistrzw Jedi...]

CDN jutro o 18...
Good day! guys please tell me where can I download free pron
Good
site.