Najgroźniejsi wrogowie, z którymi musimy walczyć są w nas...

Walka trwa w najlepsze.Wyglda,jakby zasoby jednostek Sistr Nocy nigdy si nie koczyy,a na dodatek caa grupa jest rozbita.Ahash i mistrz Vann wspomagaj Kalt'ha,Oshai wspomaga reszt,a Sirion zgubi si gdzie w tym mrocznym lesie.Czy to koniec przygd garstki ostatnich z Jedi?

Kolejno dzisiejszej gry.
MG,Obi-Wan, Nemezis,Plastu,,HK-50,Szarik

Kada kolejna osoba bdzie ostatnia w kolejce.


Mirin
- {uywa mocy} Sirion wylij mi sygna abym mug ci odnale!!! Nie zasypiaj gdy Siostry Nocy to wyczuj. A wtedy zginiesz- Krzycz.
Wtem Jedna z Siustr Nocy atakuje mnie ale ja urzywam mocy burzy.
Gdy walka rozgorzaa si na dobre, Sirion przeskoczy z jednego rzewa na drugie.. Nie mia szans by tu przey...ucieka dalej, w nieznane. Walka wcitrwaa, a on po pewnym czasie straci rachube czasu. Ktre ju to drzewo...? Zastanowi si. Walka trwaa pewnia nadal...
Westchn. SIostry Nocy s niebezpieczne. Powinien ograniczy uywanie Mocy...Nie wiedzia, co czyni.
W kocu, uzna e wyle do Jergana drobny sygna,adne sowa, lecz...poczucie kierunku. Tego kierunku, w ktrego on poda skaczc z drzewa na drzewo.
Jergan

Jergan poczu drobne ukucie Mocy...Juz wiedzia gdzie sie ud,byznale Siriona.Szybko wczy miecz wietlny i uderzy na Siostry Nocy,przebiegajc obok jednej ci precyzyjnie i skrci j o gowe,po czym wytrci nastpnej miecz z reki i znikn w lesie aby odnale Siriona.Stra sie biec jak najszybciej by po chwili wskoczyc na najblisze niskie drzewo a potem coraz wyej i wyej podajc ladem Sirona.


UWAGA DO GRY:
Nie moecie napisa, e zabijacie wroga. O tym decyduje MG, waszym zadaniem jest opisa ca sytuacje, ale nie od Was zaley jak si potoczy sytuacja.
To tak na przyszo.
Kalt;h Derack

Kalt'h nieucieka dzielnie razem z vannem i Ahashem odpierali coraz czstrze ataki.
Kalt'h krzycza
na nich niedziaa moc, trzymajmy si razem a ich pokonamy
tak wic oparli si wzajemnie plecami i walczyli...
po 10 min walki wciz siostry nadchodziy byo ich nieprzebrane morze a krew laa si hektolitrami padao byo botnisto a trzej mistrzowie wciz walczyli zadawjc coraz wicej strat siostr.
ich ciosy staway si coraz sabsze, zostali otoczeni kalt'h swoim Staffem zadawa coraz czestsze ciosy stylem Vaapad przecinajc i tnc wszystko co wejdze mu na cel
20 siustr rzucio si na niego rwnoczenie kalt'h wykona ciosy obronne zparowujce ataki prubujc jednoczenie zabi jak najwicej sistr.
Szarik zauway, e Kalt`h jest atakowany z zajadoci. Widzia, e chordy wrogw atakuj coraz mocniej, a on sabnie. Wiedzial o tym wszystkim, a sta jak wryty.

{On..on jest taki dziwny...odkd slyszal o mym ojcu sta sie taki szorstki}

Nagle si poruszy, druga cz jego rkojei rozwietlia si ciemnoniebiesk barw. Teraz to dwa ostrza, byy nie jedno. Dwa ostrza ruszyy w stron sistr. Najpierw wolno, potem coraz szybciej i szybciej. Wreszcie ich waciciej bieg, oderwa si od ziemi, zatoczy piruet w powitzru i wyldowa obok starca

-Teraz bdziemy walczy razem
Wykona dwa ostrzegawcze cicia. Jedno skierowane na gowe najwyszej siostry, drugie na nogi stojcej na prawo od niego
Nagle dao si sysze przeraajcy wrzask.Wszystkie Siostry si wycofay
-To mi si nie podoba.Nigdy tak nie robi-powiedzia mistrz Vann
Z drzewa spad Wookiee.Widzia w czasie walki Wasze miecze wietlne
-Rooooaaar!!Muhuhuhuh!Wahhhhhrrrr!!!!Jedi!
Czy jest wrd Was kto,kto zna Shyriwook?
Miirin
- Roooooar! Muhiheru! Wahhhhhhhhhhiiiiiiiiriiiiiiiiiiii! Woookie!
Ja znam a dlaczego pytasz??????
Wzieem w tej chwili swojego robota ktry tumafczy mi reszt zda Wookiego
Sirion wzi gboki wdech. Sprbowa okreli kierunek, w ktrym powinien si uda...co dziwnie go poruszyo. Sprbowa wytworzy przy pomocy Mocy telepatyczn wi z Jerganem-jeli mu si to uda, pody za ni w kierunku Jergana...
Jergan pozostawi za sob walczcych,odgosy walki cichy coraz bardziej,w miare jak zagebia sie w las,wreszczei przystanan i skupi sie probujc znale Moca Siriona.
Kalt'h Derack

siostry sie wycofay a kalt'h sabno i sabno jego krew nagle staa si czarna wydobywaa si obficie z rny na klatce pierowej zadanej prawdopodobnie przez siostre mocy z jakim starym mieczem/artefaktem nagle upad z tyu gowy wydobywaa si zielona ciecz i krzykno w agoni

Szarik ashuree takati...monti quelfthala shessack..minote..tenanntre!!!!!
i straci przytomno
[OFF] Niech GM prowadzi moj postaci ja musz i narqa[/OFF
Szarik podszed do starca, chwyci go czule. Uj za barki, i przerzuci przez plecy. Donis go do najbliszego drzewa, posadzi, i uchyli paszcza. Wtem zobaczy to znamie. Takie samo jakie posiada on. Znamie Sithw.

- Co u diaska?? Co to ma kur** by??

{Cholera kim on jest?? A moe, nie to nie moliwe. On nie moe by mym ojcem..}

Rozejzra si czy nikt, nie posysza jego krzyku. Naszczcie byli zbytnio zajci tym Wookieem. Wyj zza pazuchy byleteczk, i ca jej zawartoc wla do garda Katlh`a. Rany poczy si skrzy...

-Ocknij si staruszku, musisz mi co powiedzie
-Ja znam ten jzyk powiedziaem do wookiego mog przetumaczy im co chesz powiedzie

(Hmm.. ciekawe dowiem si co Wookie ma do powiedzenia mam nadziej e to co wanego.)

Wysuchuj mowy Wookiego i odchodz dziwnie przeraony.

Sam do siebie mwi

-Trzeba uciszy tego Wookiego on za duo wie moja przeszoc nie moe wyj na jaw to mogo by mnie zbytnio zaszkodzi.
shhaartita sheck'....ehhhhKalt'h wstaje... a raczej prubuje bo wielki zabrak adajcy odpowiedzi na pare pyta by dla niego wielk przeszkod.

Chwyci sie mocno za gowe jakby chcia okaza swj bul chociasz rana bya w klatce pierowej.
jeszcze torche a spotkabym si z dawnym mistrzem, wszystkimi o jakie odpowiedzi ci chodzi??-Kalt'h kupuje swj czas udajc niewtajemniczonego w temat.

nagle rozgldal sie jakby szuka czego godnego zainteresowaa
patrz tam-wsta cakowicie i szybkim krokiem kierowa si w strone Wookiego przy okazji poprawiajc swoj rozdargan na strzpy szate-mamy gocia myle e jest on godny naszej uwagi cho szariku tej obecnoci niemusimy lekcewarzy.

wanie przestao pada ciaa siustr zaczynay si rozkada na tej mistycznej planecie a wszdzie monabyo wyczu ciemn strone mocy.
Wookiee nie mwi najlepiej w jzyku Basic,ale zrozumiale

-Nazywam si Sharooah.Mj wiat zosta cakowicie zdominowany przez siy nowo utworzonego Imperium,ktrzy pomagaj Trandoshanom.Tak jak Wy jestem Jedi.Prosz,pomcie mi!!Raaahhrr!
[Wookiee na dowd,e jest Jedi pokaza saber staff'a o kolorze zielonym,oraz moc zatrzyma pyncy krt ciek strumie
-Katl`h stj. Wiem, e cakowicie do siebie doszede, i musisz mi odpowiedzie na kilka waznych pyta

{nie wymkniesz mi si starcze, jeli jeste moim ojcem to Ci zabij. Pomszcz matk}

Rka powdrowaa w stron klingi miecza. Szarik czu elektrowyadowania po ostatnim wczeniu. Palce a rway si by zaczy miecz i rozci gowe Kalth`a, lecz sta bez ruchu oczekujc odpowiedzi
Kalt'h w jednej chwili przesta zgrywa komedie sta si taki jak zawsze zimny, skoncentrowany, skupiony, ironiczny.
mia tylko spodnie, buty, pas, rkawice resztki paszczu leay porzucone przez szarika kiedy odkry zniami

Stano odwrci si do szarika wyczu w nim gniew i ciemn strone oraz desperacje, powiedzia tylko
Grozisz mi mistrzu jedi?-w jego gosie byo peno ironi

w pewnym momencie chcia chwyci rkojec na wszelki wypadek ale nagle zauway
e zosta razem z resztlkami paszczu... by bezbronny i zrozumia swj bld

z daleka Karme nadchodzia niespokojna
Ojcze co si dzieje?
nagle zrozumiaa co si dzieje instynktownie podbiega do ojca zasaniajc go sob
wanczajc klinge i mwic
zostaw go on jest bezbrony!! niepozwole ci go skrzywdzi

Kalt'h nagle zaczo
Karme odsu si wyszo zwyke nieporozumiee nic mi nie grozi chomy do pozostaych...
Bruce Vao

Mwi do Sharooah'a
- Dobrze pomog ci ale wtedy jeli nie powiesz nikomu tego co o mnie wiesz
( W gbi duszy myle jednak e nie mog mu zaufa; ten staff wydaje mnie si jakbym go gdzie jeszcze widzia obawiam si e ten Wookie jest morderc i bdzie chcia nas zabi)

Siadam pod drzewem i rozmylam

(Siedzimy ju tu za dugo na tej planecie w kocu znajd nas siy Imperium, mam pewien plan ale eby go wdroy w ycie musz go wszystkim pokaza ale nie mam zielonego pojcia gdzie s Szarik i Kalt'h)

{po narysowaniu planu wieszam go na drzewie i woam wszystkich ktrych widz plan wyglda nastpujco}

Czerwony-1 grupa
Fioletowy-2 grupa
Pomaraczowy-osoba wykradajca Hipernapd
Niebieski-Wiedmy Mocy
Niebieski Krzyyk-Hipernapd
Pomaraczowy Kryyk-Nasz Statek
-A wic tak musimy wybra osob ktra skrada si najlepiej i rozdzieli si na 2 grupy kada z grup ma za zadanie odwrci uwag wiedm mocy podczas gdy wczeniej wspomniana osoba bdzie zabiera hipernapd. Po wykonaniu zadnia wraczny na statek i odlatujemy z tego miejsca. Imperium ju wie e tu jestemy
-Karma prosz Ci odejd, musz z twoim ojcem porozmawai na osobnoci

Ostatnie sowa byy bardzo przez niego akcentowane, wrcz daway do zrozumienia, e w tej chwili pikna moda kobieta jest tu zupenie nie chciana

-Musz omwi z Kalthem par spraw z dawnych lat

Spci lekko gow, tak e widoczne byy wszystkie jego rogi, popatrzy z byka, na Kel-Dora, zapa miecz energicznym ruchem. Wczy jego kling, zamachn tzry razy. Jego oczy bysny, nagle ostrze si wyczyo, i poda je Karmie.

-Wej mj miecz aby miaa pewno, e nie dojdzie tu do walki

{ Zawsze mog go zabi za pomoc mocy... ale tego nie zrobi. Najwyej odcze si od druyny...}
*ekhem*karma ja i szarik chyba bdziemy musieli porozmawia
kel-dor poprzeciera rce i doda:
nic mi niegrozi...w kocu to jedi no ju i prosze cie

Karme wachaa si przez chwile ale zrobia to o co j poproszono i pochwili oddalia si doanczajc do Bruca i pozostaych

Kalt'h objo si rekami i zada jedno proste pytanie:
o co chcesz spyta??-mwi to z pewnym niepokojem
- Kalth masz takie samo znami jak ja. Z tego co wiem, tylko czonkowie mojej rodziny mieli taki, a moim ojcem by Kel-Dor, ktrego chc zabi za matk

W jego gosie "skakaa" nienawi, wrcz wylewaa si z jego ust. Ch zemsty, bya ogromnie silna. Trawa pod jego stopami, pocza szarze. Wezbra si wiatr. Jego oczy stay si krwisto czerwone...

{Powiedz, e jeste moim ojcem a std odejd, i zemszcz si na Tobie kiedy indziej. Nie chc aby Twoja crka wiedziaa kim bye...*tfu*}
Sirion wci bdzi w lesie. Mimo wszystko, jego wysiki nie poszy na marne...z kad chwil zblia si do Jergana. Szed powoli-nie chcia narobi zbytniego chaasu...co nie szo mu zbyt dobrze. W kocu, po dugiej wdrwce doszed do grupy....akurat by zobaczy, jak Stary Genera rozmawia z Szarikiem....zmruy oczy. A to ciekawe...jedn myl przerwa telepatyczny kontak z Jerganem-i tak widzia ju reszt grupy...
Nie usysza jeszcze niczego. Cho mia zamiar to zrobi...Przelk w duchu to, e skradanie nie byo jego najsilniejsz stron-na szczecie Kel-Dor i jego rozmwca byli zajci...poszuka wzrokiem miejsca, ktre mogoby zapewni mu schronienie...a co mu tam! Nie bdzie si ukrywa...
Chcia jednake jakiego...efektownego...wejcia. Zamia si w duchu, po czym uywajc Mocy skoczy-tu midzy 2 Jedi...i tak pewnie zauwayli zakcenia w Mocy, gdy zerwaem kontakt-pomyla.
-Nie przeszkadzam? Zapyta si z lekkim umieszkiem. Skrzyowa rce na piersi.
- Wcale a w cale. Jak nie chcesz mie zmiadrzonej gowy to std spadaj, szczeniaku

Szarik przybra poz gotowa do ataku, konuszki palcw zdaway si lekko skrzy, jego moce obudziy si i w gebi ducha uradoway, e wreszcie bd mogy kogo okaleczy

{podejd tu gwniarzu a dowiesz si czemu mj miecz cigle jest nasczony energi.}

-Wrrrrr.... odejd
Kalt'h troche zosta zaskoczony ale si szybko opanowa
moliwe,moliwe ale powiem ci tylko jedn rzecz o reszcie by moe porozmawiamy kiedy ochoniesz

sdziwy kel-dor skupi si i zaczo mwi bardzo powoli
Szarik... ja ...nie jestem twoim ojcem

nagle zaczo uywa mocy przycigania i jego miecz przylecia do niego wczy jedno
ostrze, pomaraczowe ostrze rozwieto okolice.

- ze posunicie szarik pozbawie si ochrony niepozbawjajc mnie broni pomyl e mgbym by twoim wrogiem

Kalt'h poprostu wyczy klinge szed w kierunku brusa a mijajc siriona powiedzia wesoo:
-gwniarz...
-GWNIARZ? JA CI DAM GWNIARZA...ty stary generale...zaraz, co ty gadasz o ojcostwie? Czyby ,,wspaniay stary jedi" zama jedn z doktoryn Zakonu? Nieadnie...stary dziadzie. A ty, Druidzie, nie gro mi...to nie przystoi Jedi. To pono mj miecz bardziej pasuje do Sitha ni do Jedi-a twoje groby tak samo...tak wic radzibym wam, bycie uwaali na sowa...Ciemna Strona nie pi.-Umiechn si zoliwie, oduwajc si nieco od starego Kel-Dora. Ciekawe, czego Szarik od niego chcia...moze alimentw? Zamia si w duchu. Jednake, niewiele brakowao, a sam popadby w furie-zoliwo pozwolia jednake wyadowa si, nie czynic tego dosownie (czyli nie ciskajc Piorunami na wszystkie strony)...za zarwno Stary Genera, jak i Druid nie powinni mu grozi i go lekceway...wiek nie jest najwaniejszy!
Szarik podbieg do Siriona, chwyci ejgo miecz i wczy kilng. Saltow w przd, parad, uskok, wyldowa za plecami Kel-Dora. Przyoy mu miecz do szyi.

-Twj bd starcze, nigdy nie odwracaj si do mnie tyem

Klinga si skowaa. Szarik zapa miecz za koneic i cisn nim w las

-May poszukaj sobie swojego miecza, jak go nie pilnujesz

Skierowa si w stron resztu grupy, czuwajc w napiciu czy starzec nie wykona ruchy przeciw niemu
Bruce Vao

Postanowiem przedstawi do koca mj plan

-Szybciej chodcie tu.
-A wic tak wedug mnie powinnimy podzieli si na 2 grupy Ja pokieruje grup czerwon, Szarik fioletow. Osoba ktra najlepiej potrafi si skrada pjdzie drog pomaraczow. Spotykamy si w miejscu oznaczonym pomaraczowym krzyykiem. W skad czerwonej grupy wejd:
Ja
Mirin
Kalt'h
Sharooah
Aiden
W skad Fioletowej pozostali.

Nie bijcie si najpierw si wydostamy ztd pozbija moecie si pniej
Kalt;h zdumia si wyczynem szarika, ale by na niego przygotowany po tym akcie
gniewu podszed do miejsca gdzie by miecz siriona wzio go i pobieg w gbie lasu z nieznajomych przyczyn.

{szarik niemoe zna prawdy...narazie...potem bdzie trzeba mu otworzy oczy}

Mistrz jedi znikno w ciemnoci
Sirion nic sobie nie zrobi z tego aktu kradziey dokonanego przez Szarika-idiota...gdyby Sirion chcia, to by Szarik wisia na drzewie. Jednake, gdy Stary poszed po jego miecz i nie wraca...
-Ej, ty stary kleptomanie! Oddaj mi mj miecz!! ZODZIEJ!!
Pomrucza jeszcze pod nosem, po czym poszed za Szarikiem. Tym razem te mrucza, jednake na tyle gono by Driud go sysza ,,ojczulek, ciekawe czyj..." ,,a moe on chce alimenty?"...chcia go zezoci. Szarik by nieuzbrojony, a Sirion by go powali sam Moc...a chcia si na kim wyadowa. Szczeglnie po tym, co ten stary kleptoman zrobi.
Szarik zerkn na wyrostka do butw, po gow. Umiechn si szyderczo, po czym odebra od Karmy swj miecz wietlny. Jego krawdzi uderzy Siriona w mostek, tak aby ten stracil dech.

[szepta do ucha Siriona]
-Ty mi lepiej nie wchod w drog, nie wiesz czego si nauczyem w Akademi Sithw

Powolnym krokiem wszed w las, tropi Kel-Dora jak zwierzyn. Na liciach znalaz krople jego potu. Jego zapach by dla druida wyczuwalny jakby sta zaraz obok. Szed powoli, szed...coraz gbiej w las. Podziwia przyrod, oglda ruiny wyaniajace si co chwil zza zakrtu, czu, e kto go ledzi. I wiedzia kto to jest...

-Co Karma, szukasz taty??

{jej uroda jest olniewajca, ona jest piekna}
To nie starczyo...wci zbyt may gniew. Wci zbyt mao...by mg mu odda i uzna to za ,,samoobrone"...a mia tak ochote!
Gdy Druid poszed w las, Sirion powolnym, majestatycznym krokiem ruszy ku reszcie ekipy. Tam zobaczy Wookiego. By ciekaw, co on tutaj robi??
Sprbowa nawiza mentaln wi z Wookiem
-Kim jeste? Co tutaj robisz?
Kalt'h wkroczy do tajemnej krypty, upewni si kilka krotnie e nie jest ledzony
wkocu trafi do wielkiej komnaty tam lea...HIPERNAPD!!!!

a koo niego mroczna kobieca posta z ktr Kel-Dor poprzednim razem rozmawia na mocie i telepatycznie.

Kobieca posta natychmiast pada na kolana

?:Mistrzu wszystko tak jak kazae...

K:Dobrze dostarcz hipernapd koo statku mam do tej planety...
Nagle zada pytanie ktre go nurtowao od pewnego czasu
K:Po co wam wogule Hipernapd??

?:jest przepowiednia u nas bardzo stara... mwi o tym e pewien zabrak sith
moe przynie wieczn dominacje ciemnej strony mocy, ale jest may skrypt e umrze razem z towarzyszami tutaj dlatego zdobylimy hipernapd by mu pomuc...

K:Znam t przepowiednie... wiem nawet kto j pierwszy przepowiedzia ale dlaczego ucilicie sie na nas zamiast nam pomuc??

?:to dlatego bo siostry chc si zemci za to co zrobie...to byo niegodne...

Ale niedokoczya Kalt'h zaczo j dusi moc ale szybko si opanowa i przesta:

K:masz miecz wietlny oto twoja nagroda.
wrczy kobiecie czarno zoty miecz wietlny po wczeniu okazao si e jego ostrze ma czerwony kolor
K:ten miecz jest zbudowany z pozostaoci miecza mojego przyjaciela i... mojego drugiego ucznia to wielki zaszczyt go noi

?:dziekuje mistrzu bde podruowaa za tob jak rozkaesz...

Kalt'h i kobieca posta si rostali, mistrz jedi wszed spowrotem w las asz spotka znowu obliczeszarika...
- Ju skonczye te wieczorne spacerki?? Mam wraenie, e si zakochae w tych siostrzyczkach..hehe

{ Po co ja si zgrywam przed jego crk, ona te powinna wiedzie }

-Kalt`h tzreba z tym skoczy. I ty i ja bylimy Sithami. Ja z przymuszenia, co do Ciebie nie mam pewnoci.

Zauway w jego oczach niepokj, nagle usysza szelest lici i trzask amanej gazki. To Karma jego crka biega w gb lasu, nie patzrc pod nogi. Wydajc za duo haasu...

-T rozmow dokoczymy potem, teraz biegniemy za tym cudem natury. Przed chwil stoczylimy walk z wrogami, a Ci uciekli w las. Dokdnie w tamt stron

Szarik zerwa si na rwne nogi. Nagle, stan jak wryty, wyrosa przed nim gra micha. To by rancorn. Schowa si w krzakach ta, by zosta niezauaonym. W tym samym czasie jego zwrok przykua inna rzecz. Dziwne zaamanie na skale. Prostoktne wgbienie. Ju chcia tam podej gdy usysza ten straszliwy krzyk.

{ Karma..och nie...}

- Wy gupie gnoje, teraz zobaczycie co to znaczy by synem Lorda Sithw.

Klinga ciemna jak burzowe niebo, rozbyskiwana pzrez wyadowania elektryczne, rozwietlia cz lasu. Dwa ostrza zmieniay barwe na krwisto czerwon, a piorunki stay si czarne. W Mistrzu Jedi obudzi si nienawi, caa wciekoc utrzymywana na zemst na ojcu wasnie si wydostaa, po to aby broni Karme. Jego rogi zciemniay, razem z tatuaami. Wok doni wytworzya si chmurka czerwonej mocy. Ci raz, drugi, trzeci. Jego celem byo powalenie tzrech olbrzymich Rancornw. Parada, uskok, piruet, i zwd. Kolejne cicia. Tak pzredziera si przez ca band tych stworze. Nie zwarza uwagio na to, e cz z nich jest tylko bardziej wcieka pzrez okaleczenie. Dobieg do kobiety. Ta staa tzrymajc si za rk w ktrej trzymaa sw bro. Jej liczna cera, caa bya teraz we krwi. Due rozcicie na uku brwiowym nie chciao si zatamowac.
Ogarn mnie sza. Wezbraem ca moc, w jedym celu. Inie si w powietzre i zrobi z siebie bomb Mocy, nawet wtedy gdyby mogo skoczyc si to dla mnie mierci

PROSZ MG O ZDECYDOWANIE O POWODZENIA MOICH CZYNW, I ICH EWENTUALNYCH SKUTKACH
Szarik zabi rancory,ale powali te na ziemi Kalt'ha i Karm.

-Uspokj si!-krzykn mistrz Vann
Lecz ogromna dewastacja trwaa nadal
-Nie zmuszaj mnie,bym tego uy!-krzykn mistrz Vann majc w rku kul zoon z potnej dawki mocy
Nadal nie byo koca tego zniszczenia
-DO!-krzykn z gniewem mistrz Vann rzucajc w tym momencie kul w Szarika
[Cios by tak silny,e Szarik upad nieprzytomny]
Powstacie-powiedzia Ahash do lecego Kalt'ha i Karmy,majc bia,lecznicz kul w doni.
[Pojawio si w sali dwch gwardzistw.Wookiee zabi ich bez najmniejszego problemu.Jednemu skrci kark,a drugiemu przebi paznokciem ttnic szyjn]
-Uczyem si tego od Trandoshanina,Slasska-Powiedzia to,a nastpnie nad czym si zamyli-Ehh...nie bd wam kama.Naprawd nazywam si Worroar.Co nie zmienia faktu,e jestem Jedi i chc Was,jako jednych z ostatnich Jedi chroni.Musimy trzyma si razem!Arroar!
Szarik wstaje z ogromnym trudem. Nogi si pod nim uginaj, spcie kadego minia powoduje starszliwy bl. Kazda prba wydobycia z siebie gosu koczy si wykrztuszeniem krwi z puc. Czu si okropnie. Spojrza w stron Karmy. Tak ya i w przeciwiestwie do niego miaa si cakiem dobrze. Zrobi krok naprzd, urzywajc resztek Mocy, przypieszy kroku i po chwli znalaz si przy grupce. wycign rk ...

- Mistrz Vann, przeprasza
Wykrypia zmczonym gosem
Kalt'h wsta cay zmczony podszed do Karmy objo j i zaczyna j leczy wzio j na ramiona i idc w strone statku szepno do Vanna
zajmij si szarikiem
odchodzi w strone statku razem z Karm strapione zamartwiony nieskoncentrowany...
(Mam ju tego wszystkiego do wracam na statek, porozmawiam z Onshaiem. Do mam ju tej grupy Oni si prdzej pozabijaj ni zrobi co razem. Jak si to wszystko skoczy to zrzekne si miecza wietlnego i mocy i polece na Nar Shaada. Moe nawet poznam jak adn Twi'lekank i zao rodzin?.)

Nagle zobaczyem jakich ludzi niedaleko statku jaki mczyzna (ale nie czowiek)nis kobiet na plecach, troch dziwne musz to wybada. Zaczynam powoli skrada si do tajemniczych osb wycigam z pasa miecz wietlny i zbliam si do statku. Nagle:

-Kalt'h? Co ty tu robisz i kto to jest?
to Karma... to wszystko wina szarika
nagle spojrza obok statku by tam hipernapd
o...popatrz co nam przeznaczenie przynioso

powiedzia to z nutk komizmu doda:
zamontuj to do naszego cuda i zwoaj reszte zwijamy si z tej skay
a ja zaopiekuje si Karm

powiedziawszy to wszed na pokad i pooy Karme do uka troskliwie si j opiekujc...
Szarik doczga si do wazu statku. Jego waz by tak cizki, e potrzebowa pomocy aby go za sob zamkn. Usia da aweczce, i zamkn si w sobie. Z zamknitymi oczyma, krwawizymi rkoma, przeszed korytarze statku wprost to swej kajuty. Byo to pomieszczenie mae, zimne w wystorju, z emblematami takimi jak mia na ciele i rkojeci swego miecza. Usia na ziemi, wpatrujc si w ciemny punkt na ciane. Powieki zaczy mu si same zamyka, zasaniajc jego czerwone oczy
Medytowa

{ Matko, przepraszam...musiaem...}
kalt'h upewni si e Karma spokojnie pi, wyszed z jej pokoju i po paru minutach
wszed do kajuty szarika...

no co, zadowolony jeste z twego dokonania??
mocno uakcentowa to zdanie by da to szarikowi do zrozumienia.
-Wyjd std Kalt`h, gdyby nie ja ona by zgina

JEgo uczucia byy targane gniewem na samego siebie. Wpatrywa sie w cian na przeciwko, tak jakby co tam widzia. Po drugiej stronie ciany znajdowaa si kajuta Karmy, chyba chcia jej pomc

{ Co ja zrobiem...}

Zrtwam si na rwne nogi, chwytajc starca ja gardo. Zatapiam w jego szyji pe dugie palce, wciz brudne od krwii. Zatrzaskuj na drzwi.

- Teraz mi odpowiesz na moje pytania.
Kim jeste??
Skd masz to znamie?? Mw albo Ci zabije.

Wcza miecz, ktry przybra swj dawny kolor
-Dobra Hipernapd zamontowany jeli wszyscy s na statku to startujemy

Sycha odliczanie 10,9,8,7,6,5,4,3,2,1,STARTUJEMY

(Jak zwykle zapomniaem zapi pasw, przez co wyldowaem w na drugim kocu statku ta kajuta bya jaka inna rnia si od reszty jako jedyna miaa nieregularne ksztaty nie bya tak jak inne kwadratowa tylko owalna. Sprbowaem wsta rozejrzaem si dookoa okazao si e to pokj Karmy ktr obudzi start statku)

-Witaj jestem Bruce powiedziaem - po czym straciem przytomno dziki niedawnemu uderzeniu gow o ciane.
pomimo startu szarik wci mocno trzyma kalt'ha najwidoczniej niewzruszony i wci dny odpowiedzi..
ale to byo za wiele Kalt'h skoncetrowa si i moc rzuci nim o ciane przyokazji
przyczyniajc si do maego elektromagnetycznego wybuchu...
szarik lea , dowiadczenia dziejsze byy widocznie za wielkie dla niego:
oj szarik jeste za saby by cokolwiek mi zrobi...
Starzec troch si podmiewywa
nie niezabijesz mnie chociarz ze wzgldu dla Karme prawda?
niechciaby chyba wyrzdzi jej wikszej krzywdy?

nagle si wyprostowa i sta si cakowicie powany...
Niewane kim jestem... wane kim ty jeste!
wstpia w niego nagle bezmierna fascynacja

zaskoczye mnie... wczeniej niemogem tego wyczu...ale teraz to widze dokadnie
jeste wyjdkowy... wkrtce si o tym przekonasz...hehe... tak jak ja

nagle zmieni kierunek mylenia:
nie ma haby w tym do czego dysz... zemsta zawsze bya wystarczajc motywacj
Kalt'h podszed do niego bliej:
nieprzejmuj si niejestem twoim wrogiem prawde mwic chciabym ci pogratulowa...

Nie moesz napisac e padam p przytomny bo o skutkach twego ataku decyduje nie kto inny jak MG.

Edit by Szarik
Szarik pada p przytomny na ziemie. Dzisiejsza walka z hord rancornw wyczerpay do dokumentnie. Sta si apatyczny, i chtny zabijania. Ciemna strona zacza bra nad nim gr...

-Jeste zadowolny z czego?? Moe z tego, e kontynuujesz moje szkolenie Sith ?? Nie uda Ci si to, owszem mam dni sabosci, ale tego nie wykorzystasz.

Szarik wstaje, rk opiera si o cian. jej wgbienia byy ostre jak brzytwa, tote zabrak skaleczy sobie do, rozcinajc od zewntrz. Podszed do Kalt`ha, zerkn mu gboko w oczy...
Nie zobaczy tam nic...

-Szkoda mi nie Ciebie a Karmy. To cudowna dziewczyna a ty j zniszczysz.
pfu... szkolenie??...moe, sith??...nie.
Karma widziaa eczy i uczya si takich jakich niejeste wstanie zrozumie
chociasz ona te zabardzo nie ale to niedugo si zmieni

Kalt'h popatrzy mu prosto w oczy:
Ona nie jest dla ciebie, radze ci odpu sobie...

nagle odwruci si od szarika...:
Mija 20 lat kiedy ostatnio zobaczyem twojego ojca... twojego stwrce...
niedopenisz ju swojej zemsty na nim poprostu sie spnie

idzie w kierunku ciany odwraca si i podchodzi do niego znowu patrzc mu prosdto w oczy:
Moge ci wiele opowiedzie wyjani... ale najpierw zr co dla mnie usi i zamknij oczy.
-Nie mam do Ciebie zaufania Kalt`h. Starciem je dawno. I jeli chcesz yc to nie wspominaj mego ojca, w mej obecnoci

Szarik siada na ziemii, zamykajc oczy. Jednak nie jest bezbronny. Praw rk tzryma swj miecz, gotowy do wczenia. Jest wyczulony na kady wachania mocy. Jednym sowem jest jak machina do zabijania, dgy tylko poczuje si w niebezpieczestwie

{ Dalej cwaniaczku, sprbuj czego...}
Ka;t'h pooy sw reke na gowe szarika, robic to ostronie ze wzgledu na jego obfite rogi gdy tylko to zrobi szarik zaczo widziec ilne wizje, ostro i wyranie i sysza gos
Kalt'ha jak eho:

Legenda:
DK=Darth kan
MK=Mody kalt'h
EK=echo kalt'ha

K-teraz zobaczysz wiat moimi oczami...

szarik zobaczy w wizjach planete Korriban...jej nieorgarniet puryni...
potem zobaczy mnstwo grobowcw... zobaczy grobowiec Marka Ragnosa a tam dwch Kel-Dorw modego 8-letniego w mrocznej szacie z kapturem ale opuszczonym
i starego w zdobionej runami mrocznej szacie z naorzonym kapturem na gowie...

DK-No Kalt'h zaczynamy... do gwnego wejcia do grobowca Marki Ragnosa blokuje
ten wielki jego pomnik...
wskaz na gigantyczny posg ktry by wikszy od niejednego frachtowca...

MK-ojcze on jest za duy!... niedam rady

Darth kan sie wciek
DK-tylko sabi tak mwi!!

mody kalt'h prubowa ruszy kolosa... leciutko nawet drgno go potem podnius go na 10 metrw...
DK-tak poczuj potge ciemnej strony...NIECH PRZEPYWA PRZEZ CIEBIE!!!!

ale mae dziecko niewytrzymao ciaru i pucio wielkoluda tak e sie rozbi i rozlecia na tysic kawakw na amen tamujc przejcie do krypty.. sam kalt'h prawie zemdla z wycieczenia...

DK-Gupcze!!!...Saby BKARD

wizka piorunw mocy porazia modego Kel-Dora, polecia na najbliszsz kolumne
i cay we krwi w poszarpanej nowej szacie si czoga.

DK-Niepotrzebuj takie cierwo!... zej mi z oczu i gnij tu jurz do czasu zmarnowaem na ciebie...

Kan rusza w strone wyjcia porzucajc wasne dziecko...

EK-ale niemogem pogodzi si z poraszk... z tym e zawiodem mego ojca znowu
chciaem eby by ze mnie dumny

w tym momencie od strony Kalt'ha wyleciaa potna byskawca mocy w strone Kana...
ale bya powolna i skoczy dogury zrobi salto i stano tu przed leacym synem...

DK-Brawo.. jeszcze nikt w tak modym wieku niezrobi byskawicy... jeste zdolny
i zachowae si jak prawdziwy sith... atakujc tego ktry by na tyle gupi eby si odwruci... to oznaka saboci, dostaniesz nagrode za ten wyczyn a jedyna suszna nagroda jak powinien dosta sith... jest AGONIA!!!!

kolejne byskawice torturoway maego sitha a by prawie martwy...

DK-wruce tu jutro i ponowiny szkolenie az do skutku... lub zginiesz

i zostawi go... wyszed zostawiajc bliskiego mierci chopca samemu sobie.

EK-i takie byo moje ycie... nienawidziem go... zawsze byo tak samo a on to wykorzystywa by stworzy ze mnie to co tak pragno... ale nigdy si niepoddawaem
przy yciu trzymaa mnie nienawi i zawsze wcigaa mnie bliej do ciemnoci...

Wizja si skoczya a kalt'h ocigno szybko do:
-ehhh...wspomnienia...teraz sam doj do wnioskw.
-
Jergan

Jergan powolnym krokim wszed do swojej kajuty na staku,prawde powiedziawszy niewiele obchodzia go pozostaa cz zaogi,za wiele,miedzy nimi sporw,niech sie pozabijaj,moe bdzie spokj.Powli uozy sie na swoim ku,byo wskie i niewygodne ale od biedy mona byo si na nim pzrespa.Po walce i eskapadzie w lesie nie czu sie najlepiej,by zmczony,a rzadna technika Jedi nie zastapi porzdnej dawki snu.Krcc si i pzrewracajc z boku na bok Jergan stara si odnale jak wygodna pozycj,wreszczie przewrci si na plecy i zapad w bardzo niespokojny sen.By gotw w kadej cwili wczy swj miecz i skoczy na potnecjalnego napsatnika,po pzrygdoach dzisiejszego dnia nie wiadomo co mogo si wydarzy.Mia nadziej e to tylko ta planeta tak na wszystkich dziaa,bo jeli nie to to nie s Jedi,on tez nie jest idealny ale przynajmniej na rzuyca obelgami i mieczem w kazdego kto sie do niego odezwie.Jak oni maja byc ostanimi Jedi to Jedi juz nie ma...
-Widz, e przeszede te same szkolenia co ja. Wiedz tylko, e me byskawice byy szybsze i podpieku mu dupe

Na twarzy ogromnego zabraka, ujawni si lekki usmieszek wowoany wspomnienami. Wsta. Jego sylwetka bya poraajaca. wietna budowa, szerokie barki, tylko te szpetne rogi

- Pewnie zastanawiae si nie raz, czemu me rogi s dusze ni u innych zabrakw?! Odpowied jest prosta. Nasz ojciec "wyciga" je za pomoc mocy z mej czaski. Cierpiaem okrutnie, a za kade pinicie wypala mi znak mieczem.

{ To nie jest ostateczny dowd...jego przynalenoci...}

-Wiedz, e i tak nie masz mego penego zaufania. To s tylko wspomnienia. Narazie zapomn o Naszych sprzeczkach, ze wzgldu na ... Tu urwa, przez chwil sta jak sup. Zamylony-..ze wzgldu na Karm
ze wzgldu na Karme trzymaj si od niej z daleka
Kalt'h coraz bardziej si wcieka
niemusisz mi ufa... wiem o tobie do...ja skoczyem swoje szkolenie w przeciwiestwie do ciebie...myle e mnie niedoceni... teraz ide z Karm pomedytowa musimy wiele omwi..

wychodzc doda
pamietaj e powiedziaem ci niewiele jeszze nie wiesz wszystkiego

wyszed z kajuty poszed do ssiednej... wyuci lecego tam Brusa i powiedzia mu

obierz kurs na Nar-shadda tam moemy si przyczai i uspokoi i przyokazji lepiej sie pozna... i nieudawaj nieprzytomnego, myle e to nieprzypadek e znalazesd si w kajucie mojej curki...

wszed do rodka i zaczo medytowa ze swoj crk.
Szarika ogarna wciko, j rzuca wszstkim co mia pod rk. Wizja przedstawiona mu przez Kalth`a przywrcia jego zagrzebane wspomnienia, niechciane wspomnienia. Chwlie upokorzen, blu, i wymuszonej pokory. Dni godu, zagady, mierci. Zasady mordowania, wykaczania, torturowania. Wszystko to na nowo wpajao mu si do gowy. Na nowo kodowao, i wchodzio w nawyki. Mimowolnie wiczy ruchy w formie "kata". Dokacza swe szkolenie. Stawa sie zabjc na zawoanie, ale...istaniao jedno ale. On mia uczucia, czujcy morderca. Najgorsze z moliwych pocze. Stawa si znw niezdecydowanym, kim pomidzy Jedi, a Sith.

-Musze walczy...nie da si pokonc ... -mwi sam do siebie, w pokoju by tylko on
-Gi psie...kurw*, gi

{Ja jestem Si..Jedi..Jedi...Jed..je...j}

Ostatnia rzecz jak zdoa zrobi to wysl prob pomocy do matki, ktra trafia do kog innego. Kogo kto jest bardzo niedaleko, i do zudzienia przypomina mu ow mam.
{muj biedny brat ju sie zaamuje}

-co ci jest Karma?

-no..nic..

-chyba jeste zmczona podny sen jest niezastpiony pourz si ja te pujde

-jeszcze troszke pomedytuje...

-ok... tylko nie myl ani o tym T'wileku ani o Zabraku mog cie mocno zdekoncetrowa

Kalt'h poorzy si spa
Podchodz do sterw ustawiam kurs- Nar Shaada

(Gowa boli mnie dalej i to okropnie, moje lekku z niebieskiego zmienio kolor na fioletowy, gdybym by czowiekiem pewnie bym ju nie y.)

Nagle nawigacja zacza szale kto wybi nas z hiberprzestrzeni radar wykry 9 statkw wroga.

-Chopaki koniec ktni idcie do dzia musimy ich zestrzeli inaczej bdzie po nas.

(czyby to ta kltwa o ktrej mwi Ahash. Onshai te o tym co wspomina napewno nie jest dobrze mam nadziej e z tego wyjdziemy.)

Zrobiem unik, pniej kolejny, i jeszcze jeden. Pniej ostry skrt w prawo, pniej lewo. Nie mogem ich jednak zgubi

- Popieszcie si inaczej nas zestrzel.
Szybko id na tyy statku gdzie byo okno...
- Jerganie chod tutaj i pomu mi zniszczy to co nas atakuje... Zamknij oczy i skup si... Tak czujesz ich moc teraz uderz w nich tw najpotniejsz broni... UMYSEM... twoj wol, wylij tam wizk twej dobroci... Uyj telekinezy i zniszcz tamt istot...- W tej chwili palecem wskazaem na najmniejszy statek Siustr Nocy....
- Skup si Jerganie... Wiem, e potrafisz... Moesz wiele... Ale musisz wiedzie e.... JESTE JEDI.... wic moesz unie nawet ten may kamie i uszkodzi ten statek niszczc napd i hipernapd... Ale czy to si ci uda zaley tylko od ciebie... i od tego czy zasugiwae na status JEDI... Ja sprubuj zniszczy tamten okrt- Wskazaem na najbardziej uzbrojony okrt....
Wiedziaem e na tym okrcie nie ma Siustr Nocy ktre dobrze posuguj si moc
Mirin uywa telekinezy, prubuje strci i udey w niego kamieniami aby go zniszczy...
[off]Prosz GM aby odpowiedzia czy zniszczyem statek czy nie...
PS. Wruciem :) [/off
Jergan

Jergan zosta gwatownie wyrwany z posnu w ktry zapad,na statku wya syrena ostrzegajca o ataku.Jergan szybko wsta i narzuci na plecy swj paszcz po czym pobieg szybkim krokiem w stron dzia.Jergan wdrowa popltanymi korytarzami staku,raz po raz gubic drogpo chwili bezadnego biegania wpad na Mirina,ten sta pod oknem i prbowa strcic staki przy uyciu Mocy.Po wysuchaniu jego "przemowy'Jergan rzuci tylko:
-To nie dla mnie,moe powiczymy pniej!Po czym znw pbieg szukac dzia.Wreszczie gdy dotar do celu wskoczy za pulpit dziaa i urochomi je,moe nie by najlepszym strzelcem ale w takiej sytuacii pzryda sie kazda para rk.Szybko zacz namierza atakujce statki.[/i
Bruce Vao

-Ej chopaki sszybciej si nie da - powiedziaem

(Niech oni si popiesz przezten potworny bl gowy trac koncentracj nie dugo nas zestrzel. Nagle zauwayem jak jeden statek zosta zestrzelony z dzika pokadowego. Dobrze przynajmniej jeden.)

Bl si nasila, zamienia w przeraliwe kucie. Ju nie mog kieruje statkiem ju jakby p przytomny, zaczynam widzie przez pmrok.
-Popieszcie si!!!!

Nagle nie potrafiem ju zrobi uniku; dostalimy. Widziaem jak Jergan zestrzeli kolejny statek. Ju tylko 7. Znaczy si 6 bo w tej samej chwili myliwiec wroga rozbi si o nasz statek.

-Lewy silnik tego brakowao.

Musiaem wyczy silniki teraz ju tylko drufujemy...
Jergan

Jeragan mia dziasiaj nieprawdopodobne szczcie,zestreli juz dwa statki.Jego rado jednak nie trwaa dugo.po chwili jego kontak z Brucem.{Kur..,czy oni wszyscy sa niespena rzomumu?}Nie majc innego wyjcia Jergan byskawicznie opuci wieyczk i uda si w strone mostka,nie byo czasu do stracenia.Tym razem nie zgubi si i dotar od celu bardzo szybko. Bez zbdnych ceregieli uderzy w twraz Bruca strajc si go w ten sposb obudzi,po czym zaj fotel drugego pilota,szybko waczy interkom i powiedzia:
-Szybko do dziaek pokadowych,nie ma chwili do stracenia!Jeden do mnie na moste,i to szybko,statek ledwo dyszy!Po tych sowac Jergan zapa za stery prbujac jak najbardziej uciec z mywcom.Jednak nie byo to atwe,w kocu ten statek nie ma zbyt duej manewrowoci.c trzeba sobie radzi.Jergan znw wczy interkom:
-Misztrzu Kalt`h bardzo prosz na mostek,na pewno pilotujesz statek lepiej niz ja.Gdy skonczy mwi,wsta z fotela o stra si obudzi Bruca,narazie bezskutecznie...
Walka rozgorza na dobre. Statek szybowa spokojnie, z powodu odniesionych obrae. Drzwi do pomieszczenie w ktrym mieszka Szarik, otworzyy si za jego komend. Druid stan w drzwich z zakrwawion gow. Krew laa si z pknitego uku brwiowego. Stare jej pokadu ju zdyy zastygnc, na rozgrzanym z nerww ciele zabraka. Nowa krew cigle si lata, przysaniajc troch widoku. Kroczac przez statek, wyglda jak Lord Sith. Oczy bez wyrazu, gbokie, puste a jednoczenie chtne zemsty. Cizko stawaine kroki odbijay echem w caym halu. Na zewntzr trwaa bitwa, a on szed.

-Bruce czy na tym statku s myliwce??

Jego celem byo zdobycie jednej takiej maszyny, i wylecienie w przestrze, razem z innym czoniekm druyny, aby szybciej si pozby wrogw.

{ I have bad feelings about this...}

Kadub statku zosta rozerwany, mniej wicej na zachd od Zabraka. Sysze si dao, cikie, metaliczne kroki. W powietrzu mona byo wyczu zapach spalenizny, a temperatura powierza wzros gwatownie. Wszystko za spraw Szarikowego miecz, kty rozby w korytarzu. Wbi si w cian, torujc drog jego wacicielowi, ten za zmierza ku wrogom z nadziej na niez zabaw...
Zniszczyem kilka statkw (pozostao 5)... Id w kierunku Szarika ktrego wyczuwam swoimi zmysami... gdy jestem tu przy nim...
- Szarik gdzie tu na statku jest jeden myliwiec ale nie wiem czy jest sprawny...- Powiedziaem mu...
- Musimy go znale i nim zniszczy te wiedmy... Najgroniejszym statkiem jest statek na ktrym znajduje si przewodniczka... Znajduje si tam centrum dziaania... Przewodniczka wysya sygnay przez ktre i twoja kltwa si pogbia i przez ktre przegrywamy... Ok...- Patrz si na trujwymiarowy obraz statku...- Myliwiec jest tu...- wskazuj palcem na obrazie...- Ale raczej trudno bdzie si nam tam dosta... Myliwiec jest may... Ale na dwie osoby w sam raz... Ja si zajm dziaami a ty lotem... ok???? Jesli tak to nie ma czasu do stracenia ruszajmy...- Powiedziaem
- Czemu nie, tylko najpierw przerobi te elastwa zza ciany na adne stoliczki

{ Z tym myliwcem bdzie ciekawie...}

Zabrak staje w swojej ulubionej pozycji walecznej. Prawa noga z przodu pod ktem 45 stopni. Lewa wyprostowana. Ich kt przeciciea tworzy liter"t" a 60 % ciaru ciaa jest na pzredniej nodze. Czubek miecza na wysokoci mostka, zawsze pozwala na bardzo szybk reakcj. Wyprostowany tw, okcie przy ebrach. aden atak nie przejdzie przy takiej gardzie. Szybko wykonywane ataki, molwo robienia licznych zejc, unikw, kopnic, i innych wygibasw

-Id odpal ten zom, ja zaraz przyjd....dokadniej to bde za 5 minut, a jakby mnie nie byo to poczekaj duej
Kalt'h wsta i przebra si w swoj star szate lorda sith ktrej pas by pokryty licznymi runami...

Karme idz do szarika niepozwl by zrobi sobie krzywde...

wyszed z kajuty bieg az dotar na mostek:

no jergan popatrz jak lata mistrz

gdy usiad za sterami wczy pare przyciskw i wyczy ogranicznik teraz statek moe lecie z 150% prdkoci.

statek ruszy pen moc na pas asteroitw a za nim dwa myliwce, kalt'h wpuci statek w korkocig...gdy by ju w rodku pasa asteroitw szybko pocigno drzek do gry jeden z myliwcw niewyrobi i rozbi si o asteroit.

statek wyrwna kurs i sta nierucomo kalt'h na co czeka co wyczuwa inny myliwiec ju go namierza by bardzo blisko...Kalt'h nic nierobi gdy myliwiec by ju zaledwie 550 metrw od celu wielki asteroit zmit go sam nieuszkodzony lecdz dalej swoim kursem,,, dopiero teraz Kalt'h ruszy

koniec zabawy przygotujcie si do wejcia w hiperprzestrze!!!!

zostay trzy...
Budz si jestem jeszcze lekko zdezorientowany lecz mwi do Kalt'ha

CO TY ROBISZ CZCESZ NAS ZABI BEZ JEDNEGO SILNIKA CHCESZ WSKOCZY W HIBERPRZESTRZE....

Poza tym co to za szata chyba nie chcesz powiedzie e je..je..jeste sithem...

Daj przejm stery, ale nie moemy wskoczy w hiberprzestrze z dwch powodw

a) za nami jest Szarik z Mirinem w myliwcu
b) To zbyt ryzykowne

-Musimy si zatrzyma na jakiej innej planecie i naprzwi usterk a na Nar Shaada dolecimy pniej...
Jergan

-Ufff,dobrze e znw jeste z nami Bruce.W tym momcia na mostek wchodzi Kalt`h ubrany jako tak...dziwnie,jednak Jergan na razie nie zawraca sobie tym gowy i rzuca tylko w odpowiedzi:
-A wic le Mistrzu,ja ide do dzia.Jergan szybko wybiega dobrze znan drog.Juz po chwili siedzi wygodnie za dziaem i namierza leccego najblizej wroga.Jeszcze chwile,jeszcze chwile iiii BUM.miercionony laserowy bolt mknie przez pustk kosmosu w strone wrogiego myliwca.
co cie to obchodzi kim jestem...hmm??

patrzy na konsole:

szarik i Mirin jeszcze nie dotarli nawet do myliwce... zamykam im wazy.

a co do ilnika... to co z niego zostao jeeli wystarczajco si skupie starczy nam na jeden may skok

nagle byo sycha szum,szelest jakby metal ociera si o metal nagle zapalia si charakterystyczna dioda i wczy sie charakterystyczny dzwik lewego hipernapdu.

gotowi czy nie ruszamy!!!!

statek wystartowa po 7 min wyszed z hiperprzestrzeni a lewy silnik wybuch...
ale byli ju na nar-shadda...

dobra sprubuje gdzie wyldowa...
Lecz w tej chwili pojawi si okrt flagowy Siustr Nocy...
- Szarik wsiadaj musimy go zniszczy zanim zejdzie niej.... Wtedy przegramy wyapi nas i zabij...- Wczam myliwiec... Wylatuj... Nie zostay zamknite luzy... i... Ju jestem na orbicie. Za sterami siedz ja, dziaa s przy sterach wic take nimi kieruj...
- Zwrot w prawo.... {BUUUUUM!!! Omao co nie zostalimy trafieni... Dosta kamie ktrym zasoniem nasz myliwiec przed strzaem...}... Okej musz dolecie nad tamto okno, tam koo ktrego znajduje si ten kamie...- Otrzymuje wirtualn map terenu... A wtedy...