Najgroźniejsi wrogowie, z którymi musimy walczyć są w nas...

-Mirin le w prawo, nastpnie zrb beczk. Daj si ponie prdom kosmicznym, wepchn Ci one do luku mechanicznego statku. Uwaaj, moesz si w niektrych miejscach nie zmieci. Jeden bd i tracisz zyie...

{Biedny chopak...jeszcze mg si tyle nauczy}

Szarik podchodzi do panelu kontrolnego. Prz곱cza jakies guziczki. Sucha szum...

-Tu Szarik. Aiden jeste wzywany na mostek.... - rozbrzmia go na statku

DO GRY DOCZA AIDEN.


Gdy na pokadzie statku rozgleg si gos, wzywajcy go, Aiden biegiem ruszy w kierunku mostku. Jego szary paszcz powiewa za nim, gdy stawia kolejne kroki i kiedy dotar do celu, zmieszany spojrza na posta, ktra go wezwaa. Zatrzyma si tu przed zabrakiem, lecz nie odezwa si.
Przed Szarikiem stan mody chopak. W wieku okoo 25 lat. JEgo jasna karnacja, zlewaa si z bia koszulk ktr mia na sobie. Szare spodnie i czarne buty sigajce kostek. Jego niebiestkie oczy bardzo odznaczay si na tle twarzy. W rce tzryma ciemnoszary paszcz Jedi. Na pierwszy rzut oka sprawia wraenie przeaonego chopca, wyrostka ktry nie ma pojcia o wojaczce...

{ To to jeszcze dziecko, ciekawe kiedy wypci z rczek mamusin spudnic...}

-Chopcze, zbieraj si. Zakadaj achy, na pokadzie mamy 5 robotw bojowych, oraz 3 droidiki. Mam nadziej, e wiesz jak z nimi walczy.

Druid wybieg z pomieszczenia, pozostawiajc chopaka z tyu. Mija rne korytarze, ciemne i puste. Podoga bya doc liska, co mogo utrudni walk. ciany byy szorskie w dotyku. Kolory szaro-niebieksiego. Za kadym razem gdy zblia si do zakrtu, wydawao si e roboty s tu za nim...

Krzyczy

-May popiesz si !!!
Gdy zabrak wybieg z pomieszczenia, Aiden natychmiast ruszy za nim. W takim momencie nie chcia zosta sam i bieg ile mia tylko si w nogach. Uspokaja si troche, gdy mijajc kolejny zakrt korytarza, widzia w oddali druida.

{Walczy, musz walczy} Jego myli zogniskoway si na jego broni przyczepionej do pasa. Nie chwyci go jednak, skupiajc cay swj fizyczny wysiek na biegu za druidem.

Gdy usysza jego sowa, krzykn: - Nie zostawiaj mnie tu samego, zaczekaj!


Przedzierajc si przez labirynt kolejnych korytarzy, cigncych si bez koca, do jego uszu dobiego echo odbijane przez ciany. W tej czsci statku byy one zimne i wilgotne. Przystn, aby mody Jedi mg do niego doczy. Nasuchiwa jakiekolowiek dwiku innego ni te wydawane przez niego. Uspokoi oddech, zamkn oczy. Such mu si wyostrzy, ledwo syszalne kroki dobiegay do jego uszu. Nastpnie wdroway do mzgu i byy przetwaane na dane.

{Ale ten mody ma ruchy...}

Otworzy oczy, co mu si nie podobao. Pdem ruszy w stron chopca. Jego klina rozwietlia ciemny korytarz, teraz dopiero wiediza co to za miejsce. Tunel prowadzcy do silnikw, bardzo niebezpieczny tunel... Wykona skok. W cieniu widzia zarysy modzieca, lecz nagle wyrosa przed nim gra metalu.

-Na was czekaem. Mody oni tu s

Chwyci miecz obiema rkami, zatoczy p kole. Znirzajc sw pozycj poprzez ugicie ng, ci p penym kontem. Wyczuwa du iloc wrogw. Tzrask... Dosta w twarz pak od robota znanego jako AK-$687. ODlecia do tyu...Szarik urzywa pchnicia wycelowanego na wysokoci gowy owego robota. Drug rk tnie kling miecza w jego tw, w miejsce gdize znajduje si serce robota, w mikrtoprocesor

PROSZ MG O PODANIE WYNIKW MYCH STARA.
Mody Jedi by lekko zmieszany nagym atakiem towarzysza. Chwyci szybko swj miecz, z ktrego wysuno si te ostrze. Gdy w polu widzenia pojawi si drugi droid, Aiden wiedzia co robi...

{Teraz mu pokae, co potrafie}

Najszybciej, jak tylko potrafi, zbliy si do droida, by zaatakowa go ukowym ciciem z prawej strony, na wysokoci jego tuowia. Podczas swego ataku cay czas stosuje si do gotowoci obronnej III formy walki.
Tymczasem w kosmosie...
- Szarik jeli mi si nie uda zniszczy tego statku to zgin wszyscy Jedi we wszechwiecie!!!- Krzyknem do Szarika...
Do siebie...
- AAAAA!!! Uda mi si!!! Zniszcze go!!! Jestem Przyjacielem Anakina Skywalkera!!! Pokonam ich aby on przey!!!...- Wytworzyem tak potn Moc e moga by ona zniszczy planet....
Mj Myliwiec Defender zmieni si w Myliwiec Attacker....
- Przemiana zakoczona wszystkie systemy sprawne... Namierzam rudo mocy......................rudo mocy namieone systemy bojowe w peni gotowoci..... Namierzam skad CXZ-12.................. Skad CXZ-12 namierzony Obronne wieyczki, lasery i pociski wietlne gotowe.....- Powiedzia system....
- Okej.... Zoj dupsko tym Siostr Nocy....- Szarik uwaaj widz transport Droidw i Droidekw na statek!!!!....- Powiedziaem....
W tej chwili poleciaem myliwcem nad statek Wiedm...
Kalt'h widzc przez chwile modego chopca na mostku pomyla tylko jedno:
{co to za szczeniak??}

niebyo czasu na wyjanienia niewiadomo jakim cudem ale siostry mocy ledziy statek i ich statek w raz z jednym myliwcem wyszu z hiperprzestrzeni

podczas gdy mirrin zmaga si z macierzystym statkiem ostatni myliwiec kry nad statkiem jedi, atakujc a potem wracajc do mroku kosmosu

koniec tej zabawy

Kalt'h uy teraz ciemnej strony mocy...
stopniowo moc miarzdzy go a w kocu zostaa z niego kupa zomu...
a jego pilot zostas zgnieciony.

uwaga wszyscy kieryje statek na planete!!!
Wysyam salw z wszystkich dzia itp. na macierzysty statek Wiedm, ale one urzywj Mocy i je niszcz zanim dochodz one do ich statku... Wczam systemy obronne....
- Inicjuj dziaa anty midihlorianowe...{dziaa te nie niszcz midihlorianw tylko odbijaj je... przy wykorzystaniu midihlorianw urzytkownika statku<s prototypowe>}... Inicjacja przebiega nie pomylnie.... Wczam Tarcze wietlne....- powiedzia system....
- Mam tarcze wietlne.... teraz potrzebne mi s "rogi wietlne"{dwa miecze wietlne wyaniajce si ze skrzyde myliwca...}.... ale ich nie mam.... Ok skoro nie mog ich zniszczy za pomoc dzia musz wykorzysta Moc....- Wykorzystuj Chwyt Mocy i api z trudnaci kamie krcy po orbicie Nar Shadaar i uderzam nim o macierzysty statek Wiedm.... {off}skoro nie ma GM'a musz napisa co dzieje si z tym statkiem{/off} Po 3 uderzeniu okno widokowe zaczyna pka... Wiedmy zaczynaj urzywa mocy aby utrzyma to okno... Jednak ja urzywam tarczy wietlnej.... Wczam dziaa wietlne i reszt sprztu... i atakuj wiedmy z wszystkiego co mam.... ale czuj e co albo kto mi pomaga i to nie jest kto z nas z tych na statku to kto z innej planety... Statek Wiedm wybucha ale przewodniczka ucieka w maym statku na swoj ojczyst planet....... a na statku {off}Teraz moe kto napisa e moja posta wraca na statek{/off}
[Szarik zniszczy robota.Wszyscy zauwaylicie,e wrogowie zaczli si wycofywa.Nagle Waszym oczom ukazuje si przeraajcy widok-Ciki robot,w zbroi podobnej do Dark Troopera.Nosi ciki karabin,w drugiej rce trzyma miotacz pomieni,a na dodatek ma jetpack.
- Te, wielki. Jak chcesz to moemy zaoy fabryk sardynek, co ty na to??

Miecz trzyma rwnolegle do pogloa, bacznie przyglda si jego broni.

-Aiden stan po mej lewej stronie. Razem sobie z nim poradzimy, jetpacka i tak nie uyje, ledwo si tu mieci wic ma zmiejszon ruchliwo. Musimy go wzi sprytem.

Zabrak cofa lew nog do tyu ukawatym ruchem. Unosi w gre praw rk...zaczyna by lekko "skrzcy" tak jak podczas walki z Siostrami Nocy

-Mody ja mu zadawkuj jakis milion voltw, ty w tym czasie odetnij mu rk z tym pomiennym czym...

Szarik koncentruje si na caej swej mocy. Zbiera j w rodku, chcc wydoby jej jak najwicej aby molwiie szybko powali blaszaka...Strza
Aiden przytakn zabrakowi i unis miecz w gotowoci do zadania ciosu. Zta powiata jego wietlnej klingi okrywaa jego zdezorientowane oblicze.
Gdy droid si zbliy i towarzysz modego Jedi zogniskowa sw Moc na byskawicach, Aiden by gotowy...

{Teraz!!!}

Wykona precyzyjne cicie w rek z miotaczem pomieni...

Offtop: Skoro jestem >zastpc< MG, to dajcie zna, a rozwin akcje. ;)
Mirin wruci na statek... Jest za robotem... urzywa byskawic aby go zniszczy.... Mirin czuje Moc jakiej nigdy nie czu, czuje e moe nawet planety niszczy... Nie wie jakim sposobem jego sia si tak zwiksza... Czy to on???? Czy on usysza jego woanie w ktrym powiedzia mu e jest dla niego oddany???? Nie to nie moliwe....
//[off]Moc Mirina bardzo wzrasta prosz GM lub Szarika o zwikszenie Mocy i Cech Mirina zwizanych z Moc....[/off]//

Takie co jest niemoliwe. Moc wzrasta wraz z levelem, a nie z wydimisie gracza.

Edit By Szarik
Kalt'h widzc unicestwienie ostatniego statku kierowa si na nar-shadda
wkracza powoli w atmosfere planety uszkodzonym statkiem...

wszdzie byo mstwo statkw:Koreliaskich,czaenego soca, Hutijskich oraz wiele innych rodzajw.

Kalt'h w przeciwiestwie do Dagobath mia tu wiele przyjaciu, to jedna z nielicznych planet na ktrych czu si bezpiecznie.
ju wybra do kogo si zwri z prob o pomoc,

ustawi odpowiednio systemy cznoci i zaczyna:

-Ssyliath wycz hologram lece do ciebie z twoj zapat

-Kalt'h to ty? mylaem e nieyjesz albo poprostu zniknoe masz 1000000 kredytw czy to o co proiem niewane wyczam hologram moesz wlatywa

-zrozumiaem mam problemy ze statkiem... a szczegulnie ze sterownoci bde za jakie 10 min Kalt'h out
Widz e ju zdzye si zaaklimatyzowa na planecie masz tu znajomoci

(Czuj e mog by kopoty to chyba jaki wiat przestpczy. Z drugiej strony to jednak dziwne by jedi mia wtyki u mafii wic... nie to nie moe by prawda lecz moje zmysy twierdz inaczej. To nie moe by prawda.)

Musz si uspokoi bo Kalt'h wykryje to co przed chwil pomylaem. chocia to b by dobry sposb by sprawdzi to staram si aby Kalt'h mg wyczu co wyczuem. Trymam w rku miecz wietlny bo jeli naprawd jest sithem to zaatakuje.
Po rozprawieniu si z jednym robotem i wystrzeleniu slwy piorunw w nowego tgiego wroga, Szarik nie cz wiszkego zmczenia. Sta mocno na nogach, w idealnej pozycji zwanej przez niego "Migi hanmi no kammae". Zapewniaa ona idealn stabilno, i moliwie najszybsz reakcj, lecz posiadaa jedn wad...atak z boku mg si le skoczy gdy ten rodzaj forym by wykorzystywany przez todzioba. NAszczescie druid nim nie by...

-Aiden tnij go, tnij.

Po wydaniu rozkazu modemu jedi zerwa si rwnymi nogami, do ataku. Naperajc caym ciaem wymierzy kopniaka postaci wikszej nili on. Oderzenie pocignite z biodra, bardzo dynamicznym ruchem.
Revan

Budzi si z hibernacji syszy okrzyki walki za ciany wychodzi i zauway walczcych jedi.Chcia im pomc ale nie wie gdzie jest jego miecz wietlny wic wzi blaster ktry lea od zniszczonego robota i szczeli. Niestety robot zauway go zamkn drzwi.
{wiedziaem e drzwi dugo nie wytrzymaj. To zajo uwag robota od walki. Czekam tylko eby go zniszczyli , aby robot nie zdy zniszczy drzwi. Wtedy wezme si za szukanie mojego miecza wietlnego}
Aiden zachowa spokj. Unis miecz i zada cios... cicie wymierzone idealnie na wysokoci szyi. Po ataku powrci do pozycji obronnej, ustawiajc swe te ostrze blisko ciaa (wedle formy III, ktrej powici najwicej treningu), by gotowe byo przyj kady atak.

{Tak, jak uczy mnie Mistrz Ven-Hadar}

Gdy przeciwnik upad, Aiden spojrza zadumany na zabraka... lecz Szarik spoglda na kolejnego napastnika, ktra znalaz si za plecami modego Jedi.

{Cholera!...Musz dziaa szybko}

Wtem Moc przepyna przez jego ciao i wspomoga go w niezwykle szybkim manewrze. Aiden schyli si byskawicznie i podpierajc si na lewej doni, wykona peny obrt, a jego ostrze dokonao cicia na wysokoci ydek napastnika.
Gdy zakoczy swj atak, odskoczy w bok i stan obok Szarika ze wzniesionym mieczem.

- Co teraz? - Spyta szybko Aiden zabraka, wypatrujc nastpnego wroga.
-Co teraz?? Skd mam do diaska wiedize co teraz. Idziemy na mostek, do Kalth`a i Bruca. Tam dowiemy sie jak wyglda nasza sytuacja i potem zdecydujemy

{ Co zrobimy....sam pomyl, a nie co zrobimy. Co to ja wrka jestem...}

Dalej tzrymajc miecz w gotowoci ruszy ku wylotowi korytarza, szed tyem tak by ewentualnie mc szybko reagowa, i nie sta si misem armatnim. W tym samym czasie usysza huk, uderzanego metalu o metal. Obrci si lekko na piecie, i wyjrza zza rogu. Jego oczom ukaza si do mieszny widok...

-Aiden checsz zoabczy objaw jawnej, gupoty kadej jednostki mechanicznej wyposaonej w AI?? Jeli tak to powiedz mi czemu ten robot bojowy dobija si do drzwi jak obok siebie ma panel kontrolny??

{ Tragedia z tymi blaszakami...sardynki}

-Wykocz go, gowa mnie ju boli. Spotkamy si na mostku

Ruszy pewnym krokiem przez statek. Przez pewien czas zmiea ku kabinie pilotw, ale postanowi skrci. Szed, owitlonymi korytarzami. wiato migao co pewnien czas, co pewnie byo spowodowane awari elektryczn. Kroczc tak przez statek, natkn si na dwa roboty astroidalne ktre ju naprawiay usterk. Dotar do pokoju Karmy

-Witaj. Jak si czujesz??
kiedy kalt'h pilotowa maszyne mia dziwne uczucie e modego chopaka ktry przyszed do szarika skd zna...

ale teraz niebyo czasu na to,statkiem dorar do wielkiego wieowca a na rodku niego czerwony hologram reklamujcy gre Pazzack...

Hologram si nagle wyczy i ukaza si w nim tunel do ktrego wlecia.
Hologram wczy sie po przzelocie statku
nagle ukaza si kalt'howi gigantyczny warsztat mnstwo statkw i wiele ldowisk.
Kalt'h kiedy ldowa i by okoo 600 metrw nad powierzchni silniki poprostu zgasy..
statek upad uszkadzajc jeszcze bardziej kadub ui niszczc prawy silnik
jez nigdzie niepoleci

no idziemy...

wychodzc ze statku zobaczy liczne szcztki droidw.
kiedy zobaczy szarika powiedzia:
no niele

i wyszed na ldowisko
Do uszu Zabraka dosza pochwaa, niedbale powiedziana przez Kalht`a. Nie zwaa na to i nawet nie dokoca zrozumia o co chodzi. Pragn uslysze go Karmy, lecz tak si nie stao. Wszed do pokoju by pusty...

{ No nic, pewnie gdzie posza z ojcem}

Szarik wychodzi ze statku. Na zewsntrz oprcz masy poamanych, zniszczonych i zardzewiaych czsci ich statku, zobaczy mas istot. Rne statki. Dostrzec mg handlarzy niewlolnikw, ludzi biednych i bogatych. Jego wzrok przyku czowiek, zgarbiony, niechlujnie ubrany, z narzucon kapuc na gow. Soce chylio si ku zachodowi, czerwony kolor nieba mg zwiastowac mier ktra juz od duszego czasu wisi nad druyn
[Gdy wszystko wydawao si ju by ku kocowi,wszystkich czekao rozczarowanie.Cae dwie dywizje klonw otoczyy z niecnacka wszystkich.]
-Poddajcie si,Jedi,a obiecujemy,e nie zrobimy wam krzywdy

Jako nagroda za wygran w bitw,wszyscy maj teraz 5CL.

SZARIK OD TEJ PORY JEST MOIM ZASTPC
'
Twoim zastpc jest Aiden. Zna si lepiej na byciu MG nixli ja.

Thx za funkcje mi powierzon (postaram si Was nie zawie) :D - przyp. Aiden
Aiden spojrza na zabraka z wielkim niedowierzaniem na swej twarzy.

{Phi... ale dziwak, on sobie poszed, a ja mam droidy niszczy... w morde...}

- Moe mi wyjanisz, dokd to si wybier... - Zacz mwi mody Jedi, lecz przerwa, gdy niezwracajcy na niego uwagi Szarik znikn w gbi korytarza. - No piknie... - Skomentowa sam do siebie.

Powoli zbliy si do drzwi, przez ktre mia zamiar si przebi droid bojowy w do "pomysowy" sposb. Uchwyci miecz i wysun z niego wietliste ostrze. Zatoczy nim kilka okrgw i skierowa ostrze w kierunku nieszczsnego droida.

- No chod, kupo zomu! - Rzek do droida, dla ktrego i tak te sowa nie miay znaczenia.

Moc przepynea przez do Jedi i za jej pomoc Aiden otworzy drzwi, lecz dokona tego w momencie, gdy droid napar na drzwi. Zaowocowao to niekontrolowanym "wpadniciem" do pomieszczenia. Sekund pniej napastnik lea na pododze, rozcity w p za spraw precyzyjnego cicia rycerza Jedi. Ostrze miecza schowao si i Aiden ruszyl szybkim krokiem w kierunku mostka.

{Ciekawe, co si tam dzieje?}
Kalt'h si wystraszy wzio miecz i wczy obydwie klingi... stano w pozycji obronnej

o boje sie! niestrzela !!!!!

i wybuchno miechem wyczajc miecz...
nagle cay batalion klonw si mia ucajc bro i zwijajc si ze miechu...
przylecia nagle genosianin ktry dosy dobrze mwi w bassicu:

popatrzcie pastwo!!krwawy kel-dor si boji hahaha

may genosianin miejc si machno rk:

koniec tej komedi przywita si z nim i wraca do pracy... termin nas goni!!!

nagle klony zdjoy hamy... i twarze ktre sie ukazay nie byy klonami.
to byli rodianie,zabraki,ludzie,trandoshanie iinni wszyscy jeszcze raz wybuchajc miechem powitajc okrzykami starego towarzysza...

Kalt'h cho czujcie sie jak u siebie... o.... ale najpierw moja zapata!!!

jednooki genosianin z przepask czeka na co

spokojnie Ssyliath... wyrwnamy dug moe przy Juma-juice hmm???
Mirin zaczyna si zastanawia kto mu pomug... Cigle go to drczyo....
- Kto to mg by???- Rozmylam....
- Aiden!!! Co mylisz o Kalt'h'u???? Czy on naprawd jest Sithem???? {tak jak ja kiedy- Myl-}- Pytam si Aidena
- Jeli tak to musz mu co powiedzie...- Powiedziaem to tak aby nikt nie sysz.... Mirin poszed porozmawia z Kalt'h'em
Zatrzymuj Mirina stj on moe by niebezpieczny jeli jest Sithem moemy nie da mu rady. Lepiej uwaajmy moe nas pozabija. Wyczuem e jest silny, silniejszy ode mnie. W tym momencie wtpie ebymy mu we trjk dali rad. Chocia jest jeden sposb...

(w mojej gowie zaczly si przedstawia dziwne obrazy. Przypomniaa mnie si mier ojca. To nie przeze mnie zgin, to nie przeze mnie... zgin przezemnie gdybym mu pomg y by do tej pory. Nie mog tym si zadrcza musz sobie przypomnie jak walczyli ci Sithowie...)
Aiden szed korytarzami w kierunku mostka. Po drodze zastanawia si nad rozpoczciem nauki formy VII, gdy wiele razy widzia Mistrza Windu w akcji i ten styl walki interesowa go bardziej ni troche. Przerwa rozmylania, gdy dotar do mostka. Przyjrza si uwanie dwm znajdujcym si tutaj postaci... Mirinowi i Bruce'owi.

- Nie wiem... nawet go nie znam. - Odpowiedzia na pytanie Mirina. - Co tu waciwie jest grane? - Spyta zdezorientowany, a jego do odruchowo ruszya ku rkojeci miecza. - Gdzie jest Szarik? - Spyta Aiden, chcc zada wiele pyta zabrakowi, lecz Mirin opuci pomieszczenie i poszed szuka Kalt'ha. Gdy Jedi wyszed, mody rycerz spojrza pytajco na twi'leka.
-Tu jestem modziecze. Widz, e trapi Ci jakie pytania. Chod ze mn. Powiczymy troch walk mieczem. Wkocu jestem mistrzem Vaapadu

Wskaza palcem na poblisk polank, ktra przysonita bya kadybek ogromnego frachtowca. Niziutka trawka, w niektrych miejscach wypalona, idealnie nadawaa si do wicze. Soce owietlao miasto, ktre w ten sposb rzucao miliony cienii. wiele odcieni szaroci, czerwienii. Mid dla oka. Szarik spojrza na Aidena. Zacz ic w kierunku miejsca ich treningu, przeszed w trucht, a nastpnie sprint. Gdy dotar na miejsce, przeskoczy przez jedn nog statku i przeturla si po ziemii...

-Chod tu. Stan w szerokiej pozycji, ugnij si na przedniej nogdze, tyn wyprostuj. Czubek miecza na wyskoci mostka...
Wyszed z kabiny i poszed w strone mostka ale nikogo nie byo.Postanowi zobaczy nagrania na statku i zapamita twarze.Wyszed ze statku ale zabra blaster od zniszczonego robota poszed poszuka zaogi.Zaczo si pyta miejscowych czy ostatnio wydzieli jedi rasy zabraka pokazali gdzie poszed zaczo rozmyla kto to by.Pamita tylko e przegra walke ze sithem na Koriban zosta wysany przez rade jedi eby zapa go ale niestety przegra i teraz zadaje sobie pytanie skd si tu wzio
Kalt'h popijajc z kumplem rozmawiali:

-Ssyliath skad macie te zbroje czyby operowao tu imperium?

-ale nie, kupilimy je od paru oficerw kiedy to bya jeszcze republika...wiesz korupcja

Kalt'h wycigno stary medalion cay zoty i z czarnym krysztaem w rodku
na jego widok Ssyliath odrazu go porwa i schowa w swoich achach

-jak widzisz dotrzymawem umowe, i wolaem ci zapaci tym ni kredytami...

-wiec dzienki kalt'h hehe interesy to z tob przyjemno czego chcesz jeszcze?

-nowego statku ten nienadaje sie do niczego... zrobimy tak dostaniesz go na zom
i dasz mi nowy statek...ten medalion jest duzo wart wiesz o tym...

chwile trwao milczenie ktre zostao przerwane przez rozmwce kalt'ha

-dam ci YT-1300 to wszystko co moge ci da...ze wzgldu na nasz przyja

-moe by jak tam twoja organizacja?interes sie krci?

-a eby wiedzia, dobra musze ju i statek jest koo mieszkania Treboda.

wstali ale zanim si rozeszli Ssyliath spyta nagle:

-przyznaj si Kaan nieyje? i posidlicie to?

-tak kan nieyje ale niepodlimy tego, prawde mwic wszyscy moi bracia i siostry zginey i tylko ja przeyem...

na chwile ucich i z cizkoci dokoczy

-a ja potem wstpiem do zakonu jedi i tak pozostao... pilnuj medalionu ma wielk moc i co gorsza to klucz do filarw, wylecimy za jaki duszy czas musimy odpocz... i wogule.

Ssyliath by w szoku tymi dla niego nieprawdopodobnymi rewelacjami znowu usiad i
zaczo sie jka ze strachu:

-wwww-szy-scy.....ty do j-e-e-e-e-di?? f-ill-ar-yyy???
zos-tacie ta-kk dugo j--ak chceci--e.

Kalt'h zmierza do statku ale spotka szarika czeka a skoczy by mu cos powiedzie.
Znalaz ich i jeszcze 2 jedi ustawi blaster w gotowoci i poszed do nich.
{Ciekaw kim oni s moe mistrzami jedi wszystko jedno byle byli dobrzy}

Zaczo si zastanawia czy dobrze robi podchodzc do nich

Postaraj si robi mniej bdw ortograficznych (hakas i obi-wan, Wy take) - przyp. Aiden
{Mid dla oka}

Aiden spoglda na t polank z zachwytem w swych niebieskich oczach. Spojrza na zabraka, gdy ten ruszy w kierunku miejsca treningu.

{Zapowiada si ciekawie... Vaapad...}

Pobieg za Szarikiem, a gdy ten si zatrzyma, mody rycerz stan w odlegoci 10 metrw przed towarzyszem. Uwanie przyjrza si jego ruchom, po czym zapa za miecz i wysun wietliste ostrze.
Nic nie mwi, dokadnie wsuchujc si w polecenie Szarika. Stan w szerokiej pozycji, ugi przedni nog i wyprostowa tylni.
Unis sw t kling na wysoko mostka i spojrza w oczy zabraka.

- Jestem gotowy... Mistrzu. - Rzek mody Jedi i czeka na sowa Szarika.
-Powiem Ci teraz troch na temat samego sposbu walki. W tym stylu musisz by bardzo szybki, osignicie jednoci z mieczem to mao. Zdecydowanie za mao.

Wykonuje kilka prostych pokazowych ruchw, okrzne cicia z gry do dou, z dou do gry. Lec z ogromn prdkoci, lekko ukowatym torem.

-Pocz si z Moc. Niestety tzreba uwaa, bo atwo wpa w rwcy nurt eki mierci, a jest ni Ciemna Strona Mocy.-Zamyli si an chwilk spogldajc na soce-Tak mj mody przyjacielu, Ciemna Stroan

Pocz wykonywa coraz szybsze ruchy, par do przodu podczas ich wykonywanai. Cay czas majc idealne uoenie ng. Nagle, wykona obrt o 90 stopni. Miecz unis go grze tak, e czubek ostrza znajdowa si na linii prostej z mostkem. Ostzre chronio gow i tw. W kadej chwili mg bronic inne czsci ciaa.

-To by pierwszy blok. Jeden z prostszych. Pamitaj nigdy nie stjw miejscu, a ju napewno si nie cofaj

Klinga powdrowaa do przodu, zrobi zejcie o 45 stopnii, w bok. obrt o 180 stopni. i Cicie.

-To bya druga foruma obrony z atakiem

Wykona jeszcze par ruchw, wyczy kling

-Teraz twoja kolej, powtrz te ruchy. Potem przedziemy do walki...
Kalt'h przyglda si treningowi i zaczo gada:

to normalne e jedi rozmawia z drugim kiedy rozpoczyna trening ze sabszym od siebie-Kalt'h si zakrztusi-wiec zaczynajmy,wiem e chcesz odpowiedzi na pare pyta ale musz troche poczeka

Kalt'h usiad na murku i kontynowa:

powiedzmy e zdobyem statek... musimy tu troche mimo to poby eby odpocz wyjasni pare rzeczy i wogule co o tym mylisz???
Szarik podchodzi do brata, spogldajc na Aidena, i jego poczynania

-Wiesz Kalt`h jeli o mnie chodzi to moemu tu siedize, do usranej mierci. Naprawd.

Jego wzrok powdrowa ku linii horyzontu na ktrej kadlo si cikie i ociae once. Jego rozmiary byy imponujce nawet z takiej odlegosci. Duza masywan kula, rozgrzanej lawy, i ska. Wyadowania cieplne wielkoci maej planety. To bya potga...

-adne widoki...bardzo adne
Aiden uwanie przyglda si wyczynom zabraka, a kiedy ten skoczy i powiedzia: "teraz twoja kolej", mody rycerz usucha.
Sprbowa oczyci umys, po czym pozwoli Mocy przepyn przez swoje ciao. Wykona prawie dokadn replik ruchw Szarika.

- Czy tak? - Spyta niepewny precyzji swego fechtunku.
widoki adne ktre si skocza-odpowiedzia kart'h z pogard-ale dosy kiedy odpoczniemy polecimy do twojej Matki...to bdzie ciekawe i wtedy zobaczymy...

Kalt'h podszed bliej szarika--niemusisz sie mnie obawia jeste ostatni z naszego rodu, i to nie ty powiniene sie mnie obawia czy nieufa ale ja powinienem sie obawia ciebie...wci jest nadzieja ale czas nie jest po naszej stronie.

Kalt'h idc w strone nowego statku spoglda na Aidena- -zachowaj rwnowage iprzesta sie stara... staraj sie niemyle

Kalt'h znikno w tumie organizacji do ktrej nalerza ten kompleks coraz bardziej zadowolony e wszystko ukada sie po jego myli.
Aiden trenowa u boku Szarika, gdy zjawi si Kalt'h i zacz przypatrywa si postpom modego Jedi. Kel Dor mwi co do niego, lecz modzieniec go nie sucha.

{Co za dure}

Spojrza na zabraka.

- Szariku, czy moemy kontynuowa? - Rzek Aiden do niego, ciekawy reakcji.

Mody rycerz wpatrywa si w Kel Dora, gdy ten opuci modzieca i zabraka.

{Co tu jest nie tak... mam ze przeczucia}
Revan Podszed do nich i si przedstawiWitam jestem Revan Hawk.Dzikuje za uratowanie.Spogldaj na nich nie mia pewnoci co do nich lecz woli im zaufa
- Kalt'h!!! Odpowiedz i powiedz mi czy naprawd jeste Sithem jeli tak to musimy pogada o Lordzie Sith Murakulu jeli jeste Sithe tonapewno go znasz.... Musimy pogada!!!- Muwi Kalt'h'owi urzywajc Mocy....
Tekst by Aiden:
Szarik wraz z modym rycerzem trenowali na polance, gdy nagle w polu widzenia pojawia si Karma. Nie odezwaa si, lecz wpatrywaa w pokaz fechtunku. By moe czekaa, a zabrak pierwszy si odezwie...
Aiden niezauwaa jej, gdy skupia si na swym ostrzu. Ogniskowa swe myli na pojedynku, by jak najwicej wynie z tej lekcji.

[off]Rozwicie swoje wtki, gdy trudno mi je kontunuowa bez Waszej pomocy, a pniej przejme (w miare) cakowicie inicjatywe co do fabuy.[off/]

Vos's: HK zostaje dyscyplinarnie usunity z sesji
A powd? ...I czy Szarik to popiera? Bo wg mnie: NIE! - przyp. Aiden

Vos's mam dla Ciebie wiadomo. Leszek nie zostaje dyscuplinarnie wyrzucony z sesji, za to ty tracisz pozycj MG. Wybacz, ale Twoje zachowanie nie zasuguje na to miano. Prosz Ci o nie pisanie ju, w dziale RPG. Chyba, e po naradzie inni gracze zgodz si aby bra czynny udzial jako kolejny gracz.

AIDEN PRZEJMUJE POZYCJ MG. GRATULUJ. ZACZNIJ OD DZI.

Edit by Szarik
[off] ju si wszystko wyjanio na temat vosa wiec nie trzeba tego ju cign a nawet nie mona^^[/off]

Kalt'h powiedzia mirrinowi tylko jedno-czy to ma jakie znaczenie?

Kalt'h wszed na pokad nowego statku YT-1300 poszed do magazynu i zacz medytowa, po uoeniu si wzi swj miecz obj go swoimi rkami i patrzy.
zacz si na nim koncentrowa na nim skupiajc ca uwage na nim, widzia jego pikno.. jego energie... jego wspaniao.

{gdyby ta chwila trwaa wiecznie...gdyby trwaa}

i tak odpoczywa zapominajc o wiecie.
Kalt'h ma bo jeli go znasz to ja... ja... ja jestem .... jestem.... jego... jego SYNEM!!!!- Powiedziaem....
Kalth wie ju kim jest Mirin i skd pochodzi....
[off]Mam nadziej e si ze mn zgodzicie e Kalt'h nie moe odej... Ja wanie rozwijam histori mojej postaci...[/off]

Kalt'h nie odchodzi ;) ...a co do postaci, to jak najbardziej... rozwijaj! =) - przyp. Aiden
[Gdy Kalt'h medytowa,na statku pojawi si mandaloriaski owca nagrd.]
-No i co teraz?Gdzie jest reszta twoich kolekw??!!-powiedzia owca
[Nagle gowa owcy zostaa przecita na p.Przed Kalt'hem pojawi si trandoshanin.Do pomieszczenia wbieg Warroar.]
-Slassk,ciebie si tu nie spodziewaem.Kalt'h,przedstawiam Ci Slasska.Dziki tej cholernej jaszczurce mam wolno i par zabjczych trikw w rkawie,na przykad ten ktry widziae na Dathomir.
[Do pomieszczenia wesza rwnie Karma.Wygldaa strasznie.Ze skroni wyrastay jej rogi,miaa skrzyda i miecz wietlny,ktrego ostrze miao(!)czarny kolor.]
-Widzicie?Gdy jest we mnie nienawi.Zo.Zazdro...Zmieniam si w TO...-powiedziaa "stereofonicznym" gosem.
[Na zewntrz,gdzie Aiden i Szarik trenowali pod okiem mistrza Vanna zacz szale wiatr.]
[i]-To nie jest zwyky wiatr.Wyczuwam,e kto silny i szlachetny chce do nas przyj-powiedzia
[I faktycznie.Pojawi si droid z serii N-K.Lecz nie by to droid.Zdj co co miaoby by gow droida,a okaza si to hem...]
-N-K 2991,wiedziaem,e si pojawisz-powiedzia mistrz Vann
-Tak to ja...Mistrzu Vann,nie widzielimy si tak dugo...-powiedzia N-K
-Przedstawiam Wam N-K 2991.Nazywajcie go po prostu NK.
[Jak zareagujecie na taki obrt wydarze?
Aiden skupia sw uwag na pojedynku z Szarikiem, gdy mistrz Vann nagle si odezwa, mwic o wietrze.

{Ale ma teksty}

Gdy przy towarzyszach zjawi si "droid" i zdj swj hem, Aiden przyjrza si uwanie nieznajomemu [Vos, moe by go opisa?] i po sowach Vanna, powiedzia:

- Witaj, NK - Rzek mody rycerz, nie wyczajc ostrza. Gdy to powiedzia, spojrza na zabrak, prbujc odgadn, czy Szarik rozpoznaje tego "droida".
[NK popatrzy na Szarika i Aidena swoimi brzowymi oczami.Mia naprawd mroczny wzrok.Mia siwe wosy.Peleryna bya podziurawiona jak szwajcarski ser.Umiechn si tak,e blizna,a raczej strup na lewym policzku zda si delikatnie pkn.]
-Nie pojawiem si tutaj bez powodu,Jedi.Musz Wam oznajmi z wiadomo.Genera Grievous przey utarczk z mistrzem Kenobim.Zesta "zreperowany" na Yavinie IV,w labarotatorium Geonozjaskim znajdujcym si na pnoc od jedynego na Yavinie orodka naukowego.Jestecie jedynymi osobami,ktre mog go zniszczy raz na zawsze.Chc Wam w tym pomc.
Aiden dokadnie sucha sw nieznajomego. Zamyli si gboko, po czym spojrza na Szarika, schowa ostrze i przypi miecz do pasa. Zaoy rce na piersi i wbi wzrok w oczy NKa.

- A skd ty o tym wszystkim wiesz? - Spyta, nieufajc temu czowiekowi. Chwil pniej odezwa si znowu do Szarika, lecz wzrok jego nadal spoczywa na nieznajomym, wyszukujc oznak blefu na jego twarzy. - Szarik, co o tym sdzisz?

{...bo ja mu nie ufam}
-Ty blaszak, a ty skd to wiesz. Moe jeste tak sam kup zomu jak ten Grevious??

Szarik tak jak jego nowy padawan, wyczy miecz, lecz go nie schowa. Duga dwurczna rkojec bya mocno cinita przez zabraka. Jego palce, stopniowo rozluniay ucisk stajc si bardziej lune. Przygotowywa sie do uycia vaapada.

{ Co to za typ spod ciemnej gwiazdy??}

-Wiesz jeste technologicznie bardzo podobny do Genera Greviousa -Szarik spluwa na ziemi-Jak dla mnie nawet ciut za bardzo
Mirin opowiada swoj histori Kal'th'owi
- Urodziem si na Daghobag u Siustr Nocy... Trenowaem tam z uwizionumi Echiani... To byli moi bracia.... Kilka lat pniej zbudowaem swoj bra wietln.... Nie by to Miecz wietlny ale szpony wietlne.... Mam je nadal przy sobie... - Mirin pokazuje rkawice z trzema micro-emiterami...- To wanie one.... Achhhh.... Kiedy mylaem e yem na Courosant.... Hm..... A tak naprawd yem i urodziem si na Daghobag.... Jestem p-sithem chocia wygldam jak czowiek... dlatego nikomu nie mwiem o tym.... Ale moim ojcem by rodowy Sith.... Lord Sith.... a moj matk bya kobieta wyrzutek.... Mieszkajca na Daghobak... Swoim czasem byem jednym z przewodnikw ustr Nocy.... Ale wybraem drog Jedi....-Mirin zatrzymuje swoj ostatni wypowied....[Kal'th zyskuje 30% zaufania Mirina
[NK patrzy raz na Szarika,raz na Aidena...]
-Byem najlepszym wojownikiem tej maszyny.Ta "kupa zomu" jest czym innym.On by niewolnikiem Dooku,a teraz Sidiousa.On NAPRAWD by po stronie Republiki!A jak chcecie wiedzie,skd wiem,e genera yje to prosz bardzo:Bo walce z Obi-Wanem i "mierci" Grievousa by zjazd na Yavinie.Tam przedstawiono nam jego nowe ciao.Jest teraz w 99% maszyn.Nie ma wolnej woli...[/i]
[Mwic to,NK odrzuci swoj pik elektryczn]
-Chc Wam pomc.Tylko Konfederaci wiedz,jak mona zniszczy Grievousa.Nie wiecie o nim jednej rzeczy...Mistrzu Vann,prosz o tym powiedzie...
-Tak-powiedzia mistrz-to naprawd nie bdzie mie dla Bruce'a.Ot...Bruce i Shakar...S brami.Byli zabrani od rodzicw,sam tym nadzorowaem.Na rozkaz Rady Jedi,Bruce mia odby szkolenie Jedi,natomiast wojowniczy Shakar zosta wyrzucony jako 11-letni chopiec na powieszchni Geonosis.Dooku wychowa go na t besti,zniszczy jego ciao fizyczne i zrobi z niego..TO...Raz widziaem si z Shakarem,a waciwie Grievous'em.On stoi po naszej stronie...Sta...Dopki nie dano mu tego "nowego ciaa",o ktrym mwi NK...
[Gdy mistrz Vann zakoczy mwi,ni z td,ni z owd niebo pokryo si chmurami,zaczy wali pioruny i rozpada si deszcz z gradem.
- No wiedziaem, e ta kupa gwna mu suya. Widzicie ja nie wierz w wasze bredni. Ja byem wychowywany przez Sithw, i wiem, z ich woli mozna si wyzwoloi

Szarik demonstracyjnie wbija si w tok ludzi

-Przechodziem te same szkoletan, i mam po nich blizny i rany. Nie tylko cielesne. Rwnie zosatem wychowany jak zwierze,a mimo to stoj tu dzi jako istota o wasnej woli, wic przestacie mi gada gupoty
Aiden zaoy na gow kaptur swego szarego paszcza, by uchroni si przed gradem. Nastpnie zmruy oczy i powiedzia do nieznajomego:

- Nie ufam Ci... - Rzek mod rycerz, a po chwili obj wzrokiem take Vanna. - ...Nie ufam Wam!

Modzieniec ruszy w kierunku statku, by porozmawia z Kalt'em i Mirinem, a w jego mylach pojawio si zakopotanie.

{A co jeli mwi prawd? Musze o tym powiedzie reszcie.}
[Mistrz Vann,Slassk,NK i Warroar stanli obok siebie]
-Panowie,musimy wyjawi jeszcze jedn tajemnic tym rycerzom Jedi.-powiedzia NK-Mam nadziej,e wiecie o co chodzi.Ten mczyzna,Mirin...
-Tak-powiedzia Warroar-Ale tylko wtedy,kiedy nadejdzie na to odpowiednia pora-w tym momencie jego szlachetne,zielone oczy spowi strach-Nie mog wiedzie,kim jest Mirin,on musi dowiedzie si o tym pierwszy.Na razie to,co powiedzielimy o mistrzu Vao powinno wystarczy.
-Tak,byleby nie za pno-powiedzia spokojnie mistrz Vann-Oni s w niebezpieczestwie...Wszyscy jestemy w niebezpieczestwie-w tym momencie gos mistrza si zaama.Wida byo,e pacze.
-Bdziemy musieli niedugo polecie na Klattoine.Tam czeka nasz stary znajomy-mj i tego wielkiego dywanu.On da nam schronienie i pewnie dopomoe nas w walce.
-Tak,tylko pytanie,czy Darsus jeszcze yje-powiedzia ze smutkiem Wookiee.
[Wookiee otworzy co w ksztacie elektronicznego albumu.By tam nagrany krtki filmik.]
-Zao si,e mi nie dorwnasz-krzycza Slassk-Ja ju rozpieprzyem dwudziestu!Ups!Teraz dwudziestu jeden!
-A spadaj!-powiedzia kto w zbroi mandaloriaskiej-ja ju ukatrupiem trzydziestu!
-Niele sobie radzisz,Mandalore!-powiedzia Warroar wyczajc swj podwjny miecz wietlny.
-Ta...Ale nie nazywaj mnie Mandalore.Wiesz,e nie mam ju kim rzdzi.Mw do mnie po prostu Darsus.-powiedzia wojownik.
-Dobrze,jak chcesz-powiedzia Warroar zabijajc ostatniego z noghriskich wojownikw.
[KONIEC NAGRANIA]
-Oby y-powiedzia smutnie Wookiee.
[Dao si sysze krzyk paczcego Wookiee'ego."Deszczograd" zacz pada jeszzce mocniej.]
-W naszym interesie jest znale i zabi Grievousa.Musimy to zrobi niedugo,chyba,e wolimy by on to zrobi z nami...-powiedzia wciekle NK.
Jergan powoli wsta ze swojego "ka"po czym bardzo,bardzo powoli uda sie w strone wyjcia aby zaczerpn wieego powietrza.Gdy wyszed ujrza grup rozmawiajcych ze soba istot-byo wrd nich kilku czonkw zaogi ale i jacy nowi pzrybysze{Niedugo bdziemy ciagnc ze soba armie ludzi,ehhh...Niestety nie mam zbyt wiele do powiedzenia i nie mam zamiaru mwi...},jego rozmylanie przerwa jakis mody czowiek,na oko w jego wieku,Jergan nie pzryjrza mu sie jednak,spojrza tylko kontem oka,nie odzwyajac sie do "nowego".Iceschell podrapa sie po brodze,zastanwiajc si co robi pzrez ostanie kilka godzin...Nie wiele pzrychodzio mu do gowy,jedynie bl w jej tylnej czci podpowiada e powd by doc prozaiczny...Mczyna porzuci wreszczie te jaowe rozmylania i szybkim krokiem szed z rampy,by chociaz pozna imiona nowych towarzyszy,w kocu pzryjdze mu spdzic z nimi dobry kawa czasu.
-Witam!Mio mi was pozna-powiedzia z do wymuszonym umiechem-nazywam si Jergan,Jergan Iceschell...A wy?-wycign rk na powitanie...
hmm...Mirin...ciekawe, ale nie podae mi adnych rewelacji wiedziaem o tym tak jak wiem wszystko o szariku czy innych...

Kalt'h wyszed z magazynu i wzi Karme do swojej kajuty po paru rytuaach ktre tam odby wyszed z niej i zamkn j dokadnie.
wyszed z statku i zobaczy t "zgraje"-Ja zdobyem ten statek wic jest mj i polecimy dokdkolwiek chcecie... pod warunkiem e najpierw odwiedzimy matke szarika-Kalt'h stara sie tu opanowywa swoje uczucia eby byy niezrozumiae.
jest pewna tajemnica ktr musimy wyjani... prawda szarik?-Kalt'h zacz si lekko chichota-dobra wazi na statek porozmawiamy innym razem ten kto zostaje jest skazany na siebie.
Mirin apie si za gow
- AAAAAAHHHHH!!! CO TO?!?!?!?! AAAAAAAAHHHHHH- Mirin ma wizj... Nie przyszoci ale przeszoci...Widzi swojego ojca....(Nie widzi jego twarzy...)....Widzi Mistrza Vanna.... Jak walczy z jego ojcem.... Mirin uwiadamia sobie e jest prawdziwym Sithem.... Nie p-sithem ale PRAWDZIWYM SITHEM!!! W tej chwili skra Mirina zmienia si.... Teraz wszyscy mog go rozpozna... JAKO SITHA!!!... Jako czonka rasy SITH!!!!....
- A wic jestem Sithem.... Nie ja nie jestem Sithem.... Ja JESTEM LORDEM SITH!!!!-Mirin wydaje morderczy miech :)
- Nikt nie moe mnie pozna jako Sitha....- Mirin przywraca swoje dawne ludzkie ksztaty nie moe pozwoli aby kto si o tym dowiedzia... Jednak....
[Mirin wszed do swojej kajuty
Aiden szed w kierunku swojej kajuty, chcc odpocz i poukada swoje myli. Jednak po paru chwilach zatrzyma si i skierowal swj wzrok na okolice.

{Elibel... chciabym ci teraz odnale}

Spojrza na swoj bro, zastanawiajc si, czy dobrze wybra, obierajc ciek Mocy... ciek rycerza Jedi.
Teraz jego mysli kryy wok towarzyszy. Nie ufa im. Ufa jedynie Szarikowi, lecz i jemu nie cakowicie. Zacz myle o podstawach Vaapadu, ktrych nauczy go zabrak.
Z rkojeci wysuno si wietliste ostrze o tej powiacie. Wykona kilka ci w powietrze zgodnie z technik, ktrej nauczy si przed chwil i wyczy ostrze.

{Elibel... gdzie jeste}

Mody rycerz teraz czeka na rozwj sytuacji, gdy nie by pewnien, co teraz ma zrobic.

[off]Do MG: wtek z Elibel rozwin w odpowiednim czasie[/off
Szarik po swych ekscesach zwiznych z Moc, zaczyna dochodzi do siebie. Na nowo czy si z dobrem, z tym czego uczyli go Jedi przez ostatnie 15 lat. Ewoluowa zarwno duchowo, jak i fizycznie. Jego dusza dostosowywaa si do obecnej sytuacji. Do czasw ciepie, blu i mki, ale zarwno chwil przynoszcych radoc, ukojenie, do chwil radoci. Wyczuwa na statku wielkie zo, lecz chcia je wyeliminowac wraz z Aidenem. Teraz ju tylko jemu ufa...no i Karmie

{ nie ma tu osb godnych, mego zaufania. Trzeba ich zbada, dokadnie si im przyje...}

Druid wyszed ze statku, w oddali na tle nieba widniaa sylwetka modego Jedi-Aidena. Widzia jego t kling rozcinajc powietrz.

{ duo jeszcze musimy powiczyc, ale wkocu si nauczy...Aiden}

Kroczc przez polan odchodzi od reszty druyny. Chcia si odci od bandy zdrajcw, od watachy mordercw i kamcw, od stada krwiorzerczych Sith`w. Wiart lekko muska jego skr, ostatnie promyki sonca dotykay jego twarzy. Siad, rkoma opierajc si o traw. Delikatn, pen ycia....
a tu jeste... modziku-po tonie kalt'ha mona byo pozna e jest bardzo z czego zadowolony--wiesz e Karme cie mile wspomina? wkocu nabrae u niej zaufania... a ty znowu kroczysz ciek wiata... to.. dobrze.

Kalt'h przysuchiwa si okolicy nagle powiedzia-moe may sparing przed odlotem... co szarik?? poka jaki jeste dobry.
Mirin wszed do pokoju nawigacyjnego.... Tylko prawdziwy mistrz Jedi mg rozpozna e jest kim innym.... Kim bardziej potnym ni wczeniej...
- Szarik!!! Czemu nie jeste przy dziaach jonowych?!?!?! Kal'th!!! Ty do sterw!!! Nic tutaj nie znajdziemy!!! Lecimy na Korriban!!! A z tamtd na ksiyc Kaboon... Pniej podam ci jego parametry...- Mirin zachowuje si bardziej wadczo ni wczeniej...
- Aiden! Chod, co ci poka....- mwi ju agodniejszym gosem...
Gdy Aiden usysza sowa Mirina, wyszed z zadumy i spojrza na niego swoimi niebieskimi oczami. Przyjrza mu sie dokadnie i odpar:

- W porzdku... - Zgodzi si, lecz cakowicie nie ufa temu czowiekowi. - ...id.

{Mam jakie ze przeczucia}
- Zamknij oczy.... A teraz skup si w Mocy.... Gbiej.... Gbiej.... Gbiej....- Mirin Oddziaowywuje na Aidena Moc....[off]Teraz bd mwi co Aiden widzi....[/off] Aiden widzi planet... Korriban.... nie.... KABOON.... widzi tam swojego.... ojca.... Jego ojciec Walczy z czonkiem rasy Sith.... To ojciec Mirina!!! Aiden widzi te jak po walce ojciec Mirina pomaga jego ojcu... S przyjaciumi.... Teraz Aiden widzi narodziny Mirina i swoje.... NARODZILI SI W TEJ SAMEJ CHWILI!!! Aiden widzi co o czym dawno zapomnia... walczy jak sith i uywa ciemnej strony Mocy... Teraz Aiden nagle budzi si....[off]Sorry Aiden ale chc rozwin akcj a moje dalsze pomysy mog ci si spodoba...[/off]

Nie moge sie zgodzic: 1. Nie ustalaj mojej historii; 2. Mirin jest starszy od Aidena o 25 lat! Chyba, e to ma znaczenie tylko w wizji, a prawda jest inna? - przyp. Aiden
[Mirin upad na ziemi od ciosu w potylic.By to cios rczk miecza.]
[...]
[Mirin budzi si,a nad nim stoi czterech rycerzy Jedi.]
-Nie pozwol Ci zniszczy to,o co tak dugo walczylimy,cierwo Sith!-krzykn wcieky,a zarazem smutny z powodu zdrady przyjaciela mistrz Vann.
[Wszyscy wczyli swoje miecze i skierowali je na szyj Mirina]
-Nie pozwolimy,by zabi wybraca i jego przyjaci.NASZYCH przyjaci!-powiedzia ze zami w oczach Warroar.
[Oshai dotkn skroni Mirina.Zobaczy straszne obrazy.Jego ojca.Mordujcego niewinne istnienia.Wymordowa cae tubylcze spoeczestwo na Korriban...]
-GAH!-krzykn Oshai upadajc na ziemi-Matko...nigdy nie widziaem...takiego cierpienia...zniszczenia...
[-Jergan,dawny padawanie,pom mi!-powiedzia telepatycznie Oshai
-Kapitanie Szarik,potrzebujemy pomocy!W naszej druynie jest SITH!-powiedzia telepatycznie mistrz/admia Vann.
Szarik zerwa si na rwne nogi wczajc miecz. Widzia bysk w oku Kalth`a. Drapieny skok, w jego stron, i piruet w powietrzu nad nim. Ostzre cay czas w gotowoci. Bieg przez polan...

-Maj kopoty...

-Mistrzu Vann nic mu nie rbcie, zrozumiano nic. Zaraz tam bde- Uy mocy
Gdy Jergan powita wszystkich,odszed od nich i uda si na skraj polanki gdzie usiad na trawie obok olbrzymiego gazu ksztatem do zudzenia pzrypominajcego lec kobiet,mody Jedi przez chwile patrzy na obelisk,po chwili zastanowienia sprawnie wskoczy na jego najwyszy punkt,z tego miejsca by doskonay widok na okolice.Przez chwile podziwia widoki,jednak doc szybko go to znudzio,popiesne zsun si z swojego"obserwatorjum"i wydognie uoy sie na trawie,sen nadszed szybko...nio mu sie co dziwnego,tak realnego i piknego e aowa e sie obudzi.Jeszcze pzrez chwile trwa w pnie jednak zimny wiatr szybko rozbudza jednoczenie pzrenikajc do szpiku koci.Szczelnie opatuliwszy sie paszczem Jergan wsta i uda si na statek by tam si ogrzac ,a przedewszystki co zje.Po chwili spokojnego marszu puci sie biegiem przez polane,czu sie wspaniale,jak nigdy od pocztku tej wyprawy.Gdy wbieg na na statek odebra jaki komunikat poprzez Moc...{Dawny Padawanie?Co do cholery!?Nie pzrypominam sobie...}Nie zastanawiajc si duej nad tym pogna do miejsca skd "nadano" sygna.Gdy wpad z impetem do pomieszczenia jego oczom ukaza si doc dziwny widok.Czterech czonkw zaogi tzrymao "na muszcze" Mirina...
-Co sie dzieje?Co wy wyprawiacie?Iceschell postanowi narazie nie pyta swego "Mistrza" o ten zgoa dziwny i dla niego tajemniczy komiunikat...
[Oshai spojrza przyjanie na Jergana]
-Jergan,przyjacielu...Mistrz Vann zobaczy myli oraz wizje Mirina.Mirin jest potomkiem Lorda Sith.Sam teraz jest Sithem.
[Warroar rykn na Mirina]
-Jak moge si tego nie wyrzec??!!Dlaczego jeste dumny z tego,e jeste Sithem??!!e jestem synem MORDERCY??!!
Druid wbieg na pomost, w popiechu potkn si o jaki pakunek i wywruci na schody prowadzce na mostek. Rana jtrzya si, i krwawia, miomo to bieg ile si w nogach.

{ Musz zdy, musz mu pomc }

Wpad do pomieszczenia z ktrego sysza krzyki Wookieego. W krku znajdowa si Mirin. Oszpecony i wstrtny. Jego blado szara skra popkana bya wokoo oczu, wyglda jak skorupa. Oczy byy zimne, metalicznie szare, gpobkie i mordercze zarazem. Wpatrujc si w nie miao sie uczucie poraki...

-Mirin chwi miecz. Zobaczymy czy ta potga Sith pozwoli pokona Ci potg Jedi

Stan jak zawsze w swojej pozycji do Vaapada, lecz nastpia pewna zmiana...Zaczy tylko jedno ostrze, drugie byo zdradliwe, kaleczyo w najmniej oczekiwanym momencie

-Sta do walki jesli jeste prawdziwym Sithem, oddaj nam swj miecz jeli masz wtpliwoci

Gdy mwi pozycja nadal bya idealna, bez skazy widocznej goym okiem. Bez skazy dla tych ktrzy nie potrafili dostrzega niedoskonaoci...
-Szarik,jako Twj byy przeoony...Prosz Ci...Nie zabijaj go.Postaraj si go unieszkodliwi-powiedzia mistrz Vann do Szarika-On musi stan przed sdem i odpowiedzie za swoje postpowanie...
[Slassk zrcznym ruchem wibroostrza zrobi ran przy oku Mirinowi]
-To na pocztek,zdrajco-powiedzia Slassk.
[Z adowni statku wyszed droid.By droidem z rodzaju GONK.]
-Aaaaa!To nie dobra chwila-powiedzia Ahash-Ale chciabym przedstawi Wam mojego droida medycznego.Leczy rany bardzo szybko,oczywicie pod warunkiem,e w jego zbiorniku bacty co jest-doda z usmiechem.Nazywa si T4H2P8,ale nazywajcie go Culth.Przyda si nam.
-Chopcze,czy Ty rozum straci??!!-powiedzia NK do Szarika-Przecie Ty ledwo na nogach stoisz.Ta rana...
[NK stan w pozycji,ktry wygldaa tak,jakby chcia obroni wszystkich gapiw]
-C,widz e mimo wszystko Ci nie przekonam...-powiedzia NK-Ale pomog Ci w inny sposb
[NK przestawi ustawienia swojej elektronicznej piki.Dotkn ni lew skro Szarika.Boce blu z rany zdaway si nie dochodzi.]
-Nie bdziesz odczuwa blu.Lecz nie jest to nieograniczone,z czasem to zaklcie minie...
[NK wyszed z pomieszczenia...
Kalt'h wszed na statek nieco zawiedziony i rozczarowany...
przeszed przez to "zamieszanie" jakby si nic niedziao i doskonale o wszystkim wiedzia-zaraz startujemy... na Nabbo do matki szarika a dalej lecie gdzie chcecie

statek wystartowa powoli, za sterami by kalt'h powoli opuszczajc orbit w kocu zwrci na nich uwage- Mirin zrb to co dyktuje ci serce... nie to co chc inni-Kalt'h mwi agodnie tonem pouczajcym w kocu po 5 min powiedzia-pucie go nic nam niezrobi...
Twarz Aidena nie wyjawiaa adnych emocji. Szed w kierunku kajuty, lecz gdy zobaczy Szarika ze wie ran, byskawicznie znalaz si przy nim i zmierzy wzrokiem NKa.

Gdy NK uy swojej piki, rka modego rycerza odruchowo uchwycia rkoje miecza. Zorientowawszy si, e "Droid" nie ma zych zamiarw, rozluni uchwyt.

{Co u diaba tu si dzieje?}

Spojrza na zabraka i odezwa si do niego:

- Wszystko w porzdku, Szarik? - Spyta mody Jedi.
Mirin powoli wstaje
- Aiden! Musisz mi pomuc musisz uda si ze mn na Kaboon... Ahhh... Tylko ty moesz mi pomuc znale m matk... Ona bya najpotniejszym....- W tej chwili Mirin przerywa- PROSZ POMU MI TO TY JESTE WYBRACEM!!!- Mirin krzykn i zniweczy plany Jedi... W tej chwili ciao Mirina si zmienia... Nie jest on ju ani Sithem ani czowiekiem... jest czonkiem mitycznej rasy ktra zaoya pierwszy zakon Jedi...- AAAAA!!!!!
Huh?!?! Kim ja jestem?!?!?! Kim wy jestecie?!?!?! Czemu Szariku rzucona na ciebie zostea ta kltwa?!?!? I kim oni s?!?!?!- Z ciaa Mirina znikny wszystkie rany... Mirin mia teraz bkitne wosy, bkitn szarf zamiast pasa, bkitn szat Jedi.... Wyglda na to e Mirin jest kim wicej ni czowiekiem lub Sithem.... Jest kim waniejszym.... I wyglda na to e tylko Slassk i NK wiedz kim... lub czym jest Mirin....
- Slassk, NK co tutaj si dzieje???? Czy jest tu wybraniec???? Jeli tak to musimy wyruszy na planet znan wam od dawna... na Dutoorii... To tam powsta pierwszy Zakon Jedi.... A tak przy okazji Czy Yoda zosta wreszcie czonkiem Zakonu?????- Mirin umiecha si agodnie.... Nie jest to sztuczka Sith gdy w Mirinie nie ma ani krzty za... jest tylko dobro.... Mirin odzyska wzrok.... A jego oczy maj kolor Bkitnego nieba...
- Szariku dlaczego si tak na mnie patrzysz????
[Karma,Oshai,Ahash,droid,NK,Warroari Slassk patryli si na Mirina jak na szaleca.]
-On jest...chory...-powiedzia mistrz Vann-moc przeja nad nim kontrol.Teraz jest taki,a zaraz bdzie mia karmazynowe oczy i bdzie w nas miota byskawicami...Szariku,zrb jak uwaasz.Zabij go,albo oszczd.Ja do tego rki nie przyo.Ale to obd.Albo go jako unieszkodliwimy i zamkniemy,albo musimy go zabi.Albo my go zabijemy,albo on zabije nas...
[NK zdj hem.]
-Mirin...Ja i Slassk wiemy o Tobie wiele.Wiemy,kim by Twj stary,kim bya Twoja matka.Pewnie nawet wicej,ni Ty sam.Zreszt sam zobacz...
[NK wyj z kieszeni hologram.Pokazywa Mirina mordujcego Ithoriaskie dzieci.Mia niezwyky umiech szaleca...On...si z tego cieszy...]
-Widzicie wszystko o tym "Jedi"...-powiedzia NK patrzc na Mirina nienawistnie
[Oshai i Ahash si rozpakali...NK popatrzy na nich troszk znurzonym wzrokiem.Zmierzy Mirina wzrokiem.]
-Zobaczysz,co znaczy okruciestwo,Ty przeklty Sith'cie!
[NK nastawi swoj "lask" na maksymaln moc.Uderzy ni Mirina w gow.I przytrzyma j przy czole.Trzyma tak przez okoo minut.Gowa Mirina zacza dymi.Upad.
Szarik patrzy z pewn doz zniesmaczenia na cae przedstawienie, ale postanowi te w nim zagra. Obracajc si na przedniej nodze, tylni zrobi okr w ty. Wczy swj miecz witlny i ci Mirina w klatk pierwsiow. Chcia go tylko drasn...W tym samym monecie sign po Moc.

-On jest zbyt duym zagroeniem, pozbawmy go Mocy. On nas wsyztskich pozabija

Druid jako pierwszy pocz wysysa Moc z..no wsnie z czego...

{biedny chopak}

Mirin pocz drga, jego ciao byo bezwadne. Nie podtrzymywane Moc opadao i staczao si w d ku schodom. Tak jakby w podwiadomoci chcia uciec z opresji, lecz nie mg.
[Vann podszed co Mirina i unis kryszta.]
-Twoje poczenie z Moc zostao przerwane!Mirinie!Zostae przeklty!-krzykn Vann nienawistnie do Mirina.
[Ciao Mirina wygldao jako miernie...]
-To....koniec...-powiedzia zmczony zabiegiem Vann.

PS:Obi,tracisz Moc na stae.eby nie byo,e "w nie j odzyskaem".Przesadzie.Jeli si poprawisz i wyrzekniesz swojego dziedzictwa,rada naszej sesji postanowi,czy odda Ci Moc,czy nie.
Kalt'h wylecia statkiem ju z planety, wprowadzi wsprzdne na Naboo i wlecia w hiperprzestrze... nastpnie wsta i spojrza na zebranych

ekhem... czy tak zachowuj si prawdziwi jedi? na odciencie z moc zasuguj tylko nieliczni, nawet ci najbardziel pochonici przez ciemn strone niezostali pozbawieni mocy przez rade...

Kalt'h podszed bliej lecego mirina, nagle mia jak wizje... ona go sparaliowaa, szybko si opanowa i zamaskowa swoje uczucia.

eee... chyba jednak macie racje... jest zbyt niebezpieczny i zdradliwy, Vann przyjacielu on wci ma poczenie z moc... nie martw si najlepszym si zdarza a on jest wyjtkowo... trudny, skomplikowany tak jak jego myli.... ja si tym zajme.

Kalt'h podnius moc ciao mirina w gre, nagle moc rozwietlia jego ciao...
Kalt'h zaczo mwi a jego gos brzmia jak potne echo ktre odbijao si po caym statku, sprawiajc jego gos jeszcz potniejszym

Za zbrodnie przeciwko zakonowi!... za dokonanie strasznych czynw i praktykowanie ciemnej strony mocy... oraz za manipulowanie rwnowag, skazuje ciebie Mirinie sarafa-deteri-makula... na POTPIENIE!-kiedy wypowiedzia ostatnie sowo wskaza palcem wskazujcym na mirina, jego ciao rozwietlio si jeszcze bardziej... w pewnym momencie wiato zmienio si w iskry i opado na ziemie... chwile pniej i Mirin upada powoli-twoje ciao ju nie jest wraliwe na moc... masz tylko jeden cel przeklty wojowniku, bdziesz odpokutowa swoje winy do koca ycia

ciao mirina zupenie opado... rytua dobieg koca a kalt'h doda z dobrze udawanym alem

i tak si to koczy... i tak skoczy niedoszy mirin potny-nagle powiedzia jakby do siebie-niedoszy pan filaru przemiany..
[Vann patry na Kalt'ha wzrokiem do tajemniczym.]
-Ty...Kalt'h...Ty zrobie duo wicej ni odcicie go z Moc.Ty odcie jego poczenie z rzeczywistoci...Tylko jeden Jedi by na tyle potny,by odraca proces oderwania z rzeczywistoci...To Gurres,rasy Ithorian.To Twj mistrz,Szariku.Wiem,e on yje...-powiedzia Vann
-Ale c...-powiedzia NK patrzc na Kalt'ha-"Nawet najlepszym si moe zdarzy"-powiedzia ironicznie.

PS:Obi,usunem Twojego posta.Nie moesz decydowa o tym,czy wyldowalimy,czy nie.
Mirin obudzi si...- YYY... AAAA!!! Kim ja jestem?!?!?! Nic nie pamitam!!! AAAA!!! Gdzie ja jestem?!?!?! Pamitam tylko jak wada Mieczem wietlnym!!! Jak si nazywam!?!?!?! Nie!!! Dlaczego nic nie pamitam?!?!?!
Aiden przyglda si caej akcji stojc z boku. Uwanie obserwowa "odcinanie" od Mocy nieszcznika Mirina.

{al mi go... ale c, chyba sobie na to zasuy}

Otworzy usta, chcc co powiedzie, lecz spojrza na Szarika i natychmiast zrezygnowa.

{Lepiej nie bd si odzywa}

Ruszy bez sowa do swojej kajuty, wszed do rodka i zamkn drzwi. Powiesi swj szary paszcz i pooy si na ku.
Dugo nie mg zasn, a gdy to zrobi zacz ni:

Pojawi si na piknej polance jakich wiele na spokojnej planecie zwanej Naboo. Rozejrza si dookoa i po chwili zorientowa si, e przy jego pasie nie ma jego witego ora.
- Spokojnie, tutaj ci nic nie grozi. - Rzek uroczy gos.
Aiden natychmiast obejrza si za siebie, na miejsce, skd pady te sowa. Ujrza pikn kobiet o rudych wosach i jasnoniebieskich oczach. Ubrana w zwiewn, bia szat zbliaa si do modego rycerza.
Gdy zjawiskowa kobieta znalaza si przed Aidenem, Jedi zorintowa si, e rozpoznaje t pikn twarz.
Na imi jej byo Miris, Miris Velmadin. Pozna j podczas jednej z wielu misji, ktre wykonywa u boku swego mistrza, Ven-Hadara. Aiden zaprzyjani si z t kobiet, lecz jego rycerski obowizek, sprawi, i uczucie mioci nie miao czasu na rozkwit.
...a moe miao...
- Aiden... - Rzeka Miris, lecz teraz jej gos odbi si niezwykym echem.

Mody Jedi otowrzy swoje niebieskie oczy. W jego umyle zjawio si wiele pyta, lecz Aiden skupi si na jednym.

{Musz j odnale... musz}

Miris mieszkaa wanie na Naboo i teraz Aiden mia zamiar j odnale.
Teraz tylko zastawia si, jak to zrobi.
{...Tymczasem na statku...}
- Kim byem???? Kim jestem????? Czym jestem???? Co to jest za miejsce???? NIEEEEEEEE!!!! KIM JESTEM?!?!?!?!?!?!?!?!- Mirin wstaje.... Ledwo dochodzi do pomieszczenia gdzie byli NK, Slassk i Vann...

- KIM JESTEM?!?!?!?!?!?!?!?!- Krzyczy od wejcia....
[NK popatrzy na Mirina wzrokiem znudzonym]
-Jeste zdrajc.To ju Ci wystarczy-powiedzia
-Jeste now osob.Mirin ju nie istnieje-powiedzia Vann.
Niepokojce myli nawiedzay umys Aidena. Postanowi przej si po statku i odszuka Szarika.

Jego myli kryy wok Miris, kobiety, ktr ujrza w swoim nie. Myla o niej bez przerwy, nie mog zapomnie o tej piknej kobiecie.

Odnalaz zabraka, ktry...
...ktry sta wpatrzony w obraz za onem. Ostatnimi czasy czsto odcina si od reszty druyny, stara sie postawi mur, ktry oddzieliby jego od nich. Czsto si to nie udawa, ale si stara. Robi to gwnie dlatego, aby nie spotyka Karmy...

{ Spokj, tzrba by spokojnym..}

Za grubym na pi pancernym oknem, ktre od zewntrz poorane byo licznymi bruzdami, i rysami, zauway mona byo rodzin. Mimo, e obraz by zaamany przez te wszystkie zaamania na szkle, wida byo, e s szczliwi. Nie byli zbytnio bogaci, ale byli szczliwi. Nie posiadali duo, ale byli szczliwi. Byli tak bardzo radoni jak on nigdy nie by, w caym swoim yciu nie zazna mioi,a teraz gdyby mgl, praktycznie nie moe.
Dua za spyna powoli po policzku zabraka, przedzierajc si przez pory skry dotara do kcika ust. Zatrzymaa si tam na chwilk, aby wkocu z wiksz szybkoci spyn po brodzie. W oknie odbijaa si ledwo widocza posta modego jedi. Szare szaty, czupryna... Nie popatrzy na niego, ruszy w prawy korytarz, w sieci tuneli, przejc i drzwi wi si po caym statku. Dotar do luku prowadzcego na zewntrz. Bi stamtd zapach wierzego wieczornego powietrza, noszony z falami wiatru wpaja si w szaty druida. Wiaterek i ostatnie pocignicia ruchu powietrza muskay delikatnie skr. Ciarki przeszy mu po skrze, woski na szyi zjeyy si. Wyszed na zewntrz pozostawiajc wszystko i wszystkich za sob

{ Czas odpocz }

Kroczy przez k poronit wysokimi trawami sigajcymi pasa. Palcami dotyka ich czubkw, urwa troch owego zielska, roztar w doniach, przytrzyma i powcha. Zapach by zniewalajcy, wiey, ttnicy yciem. Chciao si ec, e zapachy kuy mys powonienia. Zapach by cudowny.

Znikn za grk, na ktrej roso samotne drzewo

-Masz sobie dobrze. Nikt Ci nie zaprzta gowy, masz spokj, cisz

{rany mwi do drzewa. Co sie ze mn dzieje?? }

Zdawao mu si, e syszy odpowied-Samotnoc jest nudna-Ale natychmiast odrzuci t myl, i pogry si w swoich dotychczasowych rozmylaniach...
Mirin popatrzy si na NK....
- Jeli byem zdrajc, to ju nim nie chc by.... Nie wiem co si dziao wczoraj.... Jestem nowym czowiekiem.... Nie znam lku... Ale nie chc walczy gdy nie pozwala mi na to moje sumienie... Muwi mi ono e ja nie powinienem walczy.... Chyba e musz... ale nigdy nie zabij kogo bezbronnego....- Powiedzia Mirin [OFF]Skoro mirin nie pamita przeszoci prosz aby mg nada staremu mirinowi nowe imi...[/OFF]
Teraz popatrzy si na Vanna
- Kim byem skoro jestem teraz nowym czowiekiem???- Mirin patrzy si pytajco na nieznan mu osob...[OFF]Prosz Mg aby wymyli now histori Mirina starego i wpisa j w wypowied Vanna...[/OFF
- Szarik...

Rzek Aiden do zabraka.
Zanim kontynuowa, przemyla przez chwil, jakich sw uy:

- Co teraz? Dokd zamierzasz si uda? Bo widzisz, mam co do zrobienia i chciabym si uda na Naboo w tej sprawie i chce spyta, czy moge Ci jeszcze jakos pomc?
Druid wyrwa si z letargu. Chwile saboci wanie przemijay razem z marzeniami ktre w tym momecnie utkwiy gboko w umyle. Odwrci si z zniesmaczon min. Gniewnie spojrza na Aidena i rzek do..

-Moesz jeli tylko chcesz, lecz wiedz, e nie bdzie to prosta droga. Zamierzam odnale siebie. Pomaga innym nie tylko w potrzebie. Patrzc na ca histori Mirina boj si o to kim jestem i chc to sprawdzi. Chc dowiedziec si czy wiksz przyjemno sprawia mi mordowanie, czy ratowanie ycia. Kracie czy dawanie.

-Gbokim wzrokiem utkwi w chmurze. Te byy ju ciemne. Soce cakowice schowao si za horyzontem, caa posta tego piknego ciaa niebieskiego znikna mu z oczu. Cienie si zlay z ciemnoci nocy. Na niebo wystpi zowrogi dzi Ksiyc. Przypomina ogromnego wadc z milionami onierzy obok.

- Wierzysz w przeznaczenie mody padawanie??
- ODPOWIEDZCIE MI!!! KIM JESTEM!!!- Mirin powiedzia to z wielkim blem po czym zemdla.... Mirin zosta odcity od Mocy ale chyba kady jego znajomy usysza jego krzyk....{Off} Mirin zemdla narazie moecie robi z nim co chcecie....:D Wracam jutro {/Off}
- Moc mnie prowadzi. - Odpowiedzia Aiden Szarikowi, cho nie brzmia zbyt przekonujco. Zamyli sie przez chwil, po czym rzek: - Moe may trening? - Chwyci za miecz, lecz nie wczy go, czekajc na reakcje zabraka.
Zabrak nie sucha go. Dalej beznamitnie wpatrzony w chmur, lekko rozbyskiwan przez wiato gwiazd. Miliardy tych cial niebieskich skrzyy na niebie. Jedna z nich ukowatym torem powolnie opadaa w stron planety na ktrej si znajdowaa, lecz nie zmierzaa do kolizji z ni.

-Mwie co

Wyrwa si mimo woli z letargu. Zauway, e modzian w rce tzrba miecz wietlny. Nie wiedzia czy zrobi co nie tak, czy urazi jego dum, aczkolwiek nie poczuwa si do winy, jeli winny jest. Nie wiedzia o co chodzi...

{ Co on wyrabia, jeszcze si skaleczy }
- Nic, tylko gono mylaem - Odpar, zdenerwowany, cho nie ujawnia tego.

Schowa miecz i uda si na spacer po polance, zatapiajc si w mylach.

[off]Sorki, e tak mao... brak weny :( [/off
[NK doczy do spacerujcego Aidena.]
-Witaj.Powiedz Ty mi...co my mamy zrobi z tym caym Mirinem?-spyta.
[Tymczasem Vann patrzy dziwnie na Mirina]
-Jeste naznaczony-powiedzia twardo-Nie wane,czy chcesz si nawrci,czy nie.Musisz zrobi co,co by wykazao Twoj dobro i skruch...
- Ale co???? Ja nie pamitam nawet kim jestem!....-- Odpar Mirin
{OFF}Sorki e tak mao ale jak mi powiesz Vos co mam zrobi to napisz wicej...{?OFF}
[Vann popatrzy na Mirina]
-Jeste Mirin.Mirin Zdrajca.Musisz wykaza si szlachetnoci,dawny Jedi...
[W tej chwili Vann wyj dziwn per.Podnis j i wycign do Mirina.W Mirina uderzyo co na ksztat promienia,tyle tylko,e to nic nie boli...]
-Od tej pory ciy na Tobie prba,wygnacze.-powiedzia Vann-Jeli udowodnisz swoj dobro,odzyskasz kontrol nad Moc.Jeli za zawiedziesz,zmienisz si w nico...
- Lecz jak mam to udowodni???... Mistrzu.... - Mirin wsta i wyszed na powietrze... Mirinowi co si stao... Nagle upad... Po chwili jednak wsta... Poszed dalej... na polan... -Nic tu nie ma...- powiedzia i poszed dalej.... wkroczy do lasu gdzie znalaz stare, silne i ogromne, jednak nic nie znaczce, drzewo... ci je za pomoc miecza wietlnego... Postompi tak z drzewami ktre byy wok tego drzewa... Zacz budowa dom....
[Vann podbieg do Mirina,gdy ten ci to drzewo...]
-Jak miae zabi takie niewinne istoty!To tylko dowodzi,e NIC si nie zmienie!Wci jeste morderc i oszustem!-krzykn na niego,bijc go przy okazji twarz...
[Vann podnis per...Ju chcia zniszczy Mirina,lecz co go powstrzymao.]
-Nie rb tego...nie moesz-powiedzia NK-Nie niszcz go...Ale odbierz mu Moc raz na zawsze.I wygnaj go...
[Vann chwilk pomyla.]
[POTEM,w miejscu gdzie byli wszyscy-gwny hol statku...]
-Mirinie!Za spowodowanie mierci tych istot,skazuj Ci na wygnanie,na planet Klattooine.Moc ju nigdy nie bdzie z Tob...-powiedzia Vann
[Wszyscy uytkownicy Mocy wczyli miecze i skierowali je ku grze.To koniec...
Nagle nie wiedzie czemu Szarik zerwa si na rwne nogi. Miecz przewieszony przez muskularne plecy, znalaz sie w jego donie. Jednoczenie rozbysy dwa ostzra. Dwa niesamowicie granatowe ostrza. Bieg przez polank, niszczc przy tym roliny. Trawy amay si pod jego szybkimi, i cikimi krokami. Cisza niosa ze sob leciutkie echo, jego biegu.

{ Szybciej, szybciej }

Na horyzoncie w mroku widnia rozmazany obraz. Obraz statku. Wa by otwarty, kto krzycza z wewntrz. Wparowa z impetem do rodka, potrci NK ktry si zachwia i rn na zeimi. Wbieg na kondygnacj wysz, i zobaczy co sie dzieje. Grono Jedi z wczonymi mieczami wpatrywao si na Mirina. Rana ktr mu zrobi swym mieczem wietlnym jeszcze nie zagoia.

- Co Wy robicie do cholery??

By zy...
- Zabraku ratuj!!! Ja tylko chciaem stworzy wityni Jedi!!! Gdy wyszedem na powietrze troch mi si przypomniao... Konkretnie to e Jedi maj wasn wityni!!! Wic chciaem j dla nich zrobi!!!- Mirin ju paka... Gdy chcia tylko pomuc Jedi...
[Oshai uderzy Mirina w twarz.]
-Tak??Cen niewinnych istot??!!To ukazao Twoje oblicze.NIC si nie zmienie!-powiedzia Oshai
[Warroar zacz paka.Wookiee miuj drzewa...
[Off] A wic do zobaczenia...[Off]
- W takim razie nie chc istnie!!!- Mirin apie za swj miecz, wcza go i cina sobie gow... Mirin nie yje... ale jak kady Jedi... odrodzi si w innej postaci...
[Vann popatrzy na ciao Mirina...]
-Ech...nie dajesz mi wyjcia.Jeste zbyt wany,by nie y.Jeste kluczow osob,ktra moe pomc nam zabi Grievousa...
[Vann dotyka skroni Mirina.]
-yj Mirin...yj...Uczniu Mocy...
[Ciao Mirina zczyo si z gow.Mirin...y...
Mirin powraca do ycia...
- Dlaczego? Dlaczego mnie uratowae? Dlaczego? Czy ja nie mog nawet zgin spokojnie? Jestem a tak potpiony? Czy a tak wany?- Mirin wstaje... Wszyscy patrz si na jego szyj gdzie pojawi si znak legendarnych Jedi... Odzyska Moc bez nikogo pomocy... Chocia go od niej odcito... Jest potomkiem staroytnych Jedi... Gdyby umia korzysta ze swej Mocy...... Mirin wstaje...
- Czy staniesz si moim mistrzem Jedi????- Wskazuje na Vanna...
[Vann popatrzy na Mirina dobrodusznie.]
-Ja nie,Mirinie...-powiedzia-ale bdziesz uczniem Warroara.Miaem tylu padawanw,e jestem tym po prostu zmczony...
-Zrobi to z przyjemnoci-powiedzia Warroar-Jeli mam Ci "naprostowa"...Dobrze:Lekcja #1.Nie niszcz drzew!-w tym momencie Warroar si zamia.
- Tak Mistrzu... Powiedzcie mi kim jestem???? Dlaczego mnie uratowalicie????- Vann wie ju dlaczego Mirin zosta opanowany przez Moc... Jego przeznaczeniem byo zosta Jedi jednak jegoojciec si na to nie zgadza i stworzy na jego plecach znak Sith... Co miao go przecign na stron Sithw... jednak gdy wywoa Mirina ten chcia i w stron Jedi i Moc przerodzia si w chaos tak jak byo na pocztku... a Mirin pokaza kim jest naprawd... Jest jedynym potomkiem rasy Jedi....
Mirin zacz co odczuwa... Zatrzyma si...
- Czujecie to???? Moc jest tutaj.... W miecie.... Ciemna strona Mocy....-
Powiedzia to i wybieg.... Vann pobieg za nim...
[Off] Bosh... niebyo mnie tylko kilka dni a jaki baagan!
zacznijmy od tego:
1) jak wiadomo z poprzednich Moich postw nasz statek wlecia w hiperprzestrze i jest w drodze na naboo, czyli WSZYSCY s na statku.
2) A skoro tak jest to znaczy e niebiegamy po polanach, nie cinamy drzew, a ju napewno z nimi niegadamy ksiycw i gwiazd te si to tyczy bo to strumie hiperprzestrzeni.
3) nawet gdybymy byli na nar-shadda to i tak byo by dziwne spotka si z jakimikolwiek drzewami czy polanami(a nawet socami).

Panowie apeluje o zachowanie realnoci,a szanownych MG o pilnowania teje realnoci pod kadym wzgldem

i szanowni gracze prosze czyta ze zrozumieniem

niemartwcie si zaraz to poprawie

EDIT: o i jeszcze jedno skoro wczeniej graem Karm to niech ju tak pozostanie, bdzie mi wygodniej... chociasz to dziwne kierowa kobiet [Off]

Kalt'h wsta, jeszcze duo czasu minie zanim wyjd z hiperprzestrzeni. A ta caa sprawa z Mirinem go przytaczaa ale to niewane ju zmieni wszystko na lepsze... dla niego lepsze. Wyszed ze swojej kajuty i spotka Karme ca przeraon

Kalt'h- Karma witaj i ja...

Ale niezdrzy dokoczy Karma zaprowadzia go do pokoju narad i tam uja swych "towarzyszy" dziwnych pozycjach, jedni si miali drudzy pakali trzeci krzyczeli

Kalt'h- co to ma znaczy? co si dzieje?

Karma- ebym to ja wiedziaa, wszyscy oszaleli dla przykadu szarik rozmawia z drzewem

Kalt'h by w szoku (w imi...) ale niedokoczy tej myli zwruci si ponownie do karmy w najwikszej desperacji

Kalt'h- pozeciesz tu nie ma adnego drzewa!

Karma-no wanie... a inni biegaj po kach... o i jeszcze ten Mirin wyci drzewa i zrobi z nich chatke a Worrar...

Kalt'h-Do... nie chce tego ju s ysze!

Karma troche si podmiewywaa z komicznego podejcia ojca do tej sytuacji...
ale Kalt'h by powany w jednej chwili swoj moc stworzy wielki elektro magnetyczny wybuch ktry zmit wszystkich i wgniut ciany... a potem upadli na ziemi.

Kalt'h-jeeli niedojd do siebie to nic im niepomoe... po co ja wogule wychodziem z tej kajuty? Wracam tam niech nikt z nich mi nieprzeszkadza w medytacji.

Kalt'h wyranie nie w sosie wyszed z pomieszczenia i szed w swoj droge do kajuty, Tymczaserm Karma podszeda do szarika i wycignea swoj rke do niego...

Karma-Mam nadzieje e nieprzeszkadzam?-Karma mrugnea do niego znaczco
[off] Wyjaniam ten baagan[/off]

Do Szarika wci nie docieray adne sowa. Wci rozmyla o wydarzeniach sprzed kilku godzin, wci widzia obraz gowy Mirina upadajcej na posadzk. Ciarki przeszy mu po plecach. Guche echo i plusk krwii wci brzczao w uszach. Zapach zwglonej skry wci drani nos, ostry zapach....

-Co, co mwie ??
Karme podnosa rke do gry i przywalia szarkowi z licia

Karma-Wybacz ale musiaam

wziwszy go za rke podniosa go i spytaa si go

Karma-dobrze si czujesz?

************************************************

Tymczasem Kalt'h usiad w swojej kajucie medytujc nad ostatnimi dziwnymi wydarzeniami
By zamroczony, nie z powodu uderzenia, a przeszych wydarze. Wci to do niego wracao jak krew wraca do serca...Wyrawa sie z letargu

-Tak, dobrze...nie
[off]Szarik... ale mnie wkopa ;p ...a mwiem Ci na gg, ze to JEST na statku?! wrr..... ]:-> BTW Vos'owi co sabo idzie panowanie nad gr :/ ... i jeszcze mae wytumaczenie, eby nie byo, e nawaliem, jako ehm... Nadzorujcy MG: Ja narazie jestem w roli gracza :P[/off]

Aiden spojrzawszy na wszystkich obecnych i wysuchawszy ich sw, mia zamiar wybuchnc miechem... i gono zarycze...

...ale nic nie zrobi i skierowa si do swojej kajuty, by pooy si na swojej pryczy i uciec w zadum, rozmylajc nad swoj przeszoci.
Karma-nie wiem co to byo ale chyba ju jest po wszystkim

Karma znowu mrgnea do niego okiem, ale chwile si zamylia potem dodaa

Karma-wiem e nielubisz taty ale ma dobre serce... chociasz si zmieni od naszego rozstania wiem e ma w sobie nadal dobro

****************

Kalt'h nadal medytuje

HK,NIE MOESZ kontrolowa Karmy.Ile raz mam to pisa?
Szarik wstaje. Opuszcza pokj w ktym jest Karma. Kiedy daby za t moment wszystko, ale nie teraz. Idc korytarzem do swej kajuty wciz sysza ten dwik, lomot, chrzst...

{ To, jest takie dziwne }

Widzia drzwi od swego pomieszczenia, wszed do i pooy si na ku. Byo one twarde,a le wygodne. Zasn, snem gbokim.
[Tymczasem,w kajucie Kalt'ha pojawia si osoba,ktra przez cay czas w nic si nie wpltywaa-Dee'ja...]
-Witaj,mistrzu Kalt'h.Chciaabym Ci o co zapyta.Od jak dawna znasz Mirina?

*off-Wreszcie wszystko wyjani:Nie wiem,kto zacz gada o chodzeniu po polankach itp.,ale traktujcie to jako znak,e wyldowalimy.Ale jeli jeszcze raz kto napisze,e chodzi sobie po polance,kiedy wszyscy s w kosmosie,to zostanie przykadnie ukarany.*off

PS:HK,NIE KONTROLUJ KARMY!!!
- Mistrzu jaka jest twa nastpna lekcja???- {OFF}Nawet nie czuj jak rymuj{/OFF}Mirin spyta si swego nowego mistrza gdy lekcxj pierwsz zapamita dosadnie...{off}Wena twurcza...{/off}
[Warroar spojrza na Mirina ciekawskim wzrokiem,za to NK popatrzy na Mirina jak na wariata.]

-Hmmm....-zamyli si gono Warroar-A od kiedy taki kujon-powiedzia znudzony NK-Przesta,NK-powiedzia Warroar-Ale fakt,nie bd taki szybki.Odpocznij troch.Sprawie nam bardzo ciki dzie...

*off Sorka,e tak dziwnie napisane,ale mam n czasu na gardle...*off
Chwil pniej...
- AAAAAAAAAAAAHHHHHHHHHHHHHHHHH!!!- Mirin trenuje z mini droidekami w pokoju treningowym.
5 Mini Droidekw na Mirina.

Mirin urzywa leczenia aby wyleczy swe rany, nastpnie rzuca Mieczem wietlnym w jedn z droidek. Niszczy j. Atakuje kolejn uywajc pchnicia Mocy. Uszkadza. Reszt atakuje za pomoc szybkich uderze mieczem wietlnym.

Po walce...
Mirin wpatruje si w dziwny znak na cianie... To znak Sith... Ktry z nich musia go tutaj wyry...

Mirin biegnie do pozostaych Jedi.

- Tu s Sith'i... Mistrzu w mej komorze jest znak rycerza Sith....- Mirin pokazuje wszystkim ten znak...
Przez dusz chwil przygldam si temu znakowi. Wywouje on we mnie strach lecz take pobodza odwag. Mam mieszane uczucia. Kiedy marzyem o tym o tym by stawi czoa Sithom lecz teraz zaczynam si ba. Czy wygra we mnie odwaga czy moe ten strach. Oto jest pytanie...

-O cholera Mirin jest niedobrze ale lepiej nie panikowa. Moim zdaniem ten Sith moe by ju daleko std. Albo moje podejrzenia si potwierdz....

Spogldam na Kalth'a (To moliwe e on napisa ten znak ten strj, ten miecz, ten znak... Pasuj do siebie, musz to wybada jeli to on.... bdzie niedobrze

-Mirin to ty rozwalie te droidy czy moe ten Si..Sith
[Oshai przybieg najszybciej jak mg.Patrzy na znak z istnym przeraeniem...]
-Wezwijcie Ahasha...On zna kultur Massassi.To znak rasy Massassi...-powiedzia
[Ahash przybieg w te pdy]
-Boe...Szarik...To znak istoty,przez ktr jeste naznaczony...Przez Twojego ojca...Jest identyczny do tego,ktry Twj ojciec mia jako tatua na prawym ramieniu,gdy z nim walczy,gdy przeszed na Ciemn Stron...A bylimy najlepszymi najlepszymi przyjacimi...Vann,Twj ojciec i ja...Ehhh,to byy czasy...-powiedzia ze smutkiem Ahash
Szarika cae zamieszanie nie wzruszyo. Wiedzia o wszystkim przed przybyciem Ahash`a. Sam ma takie znamie, caa jego rkoje jest w takich znakach...
Spojrza na Mirina

-No to masz chopcze przesrane. Nie wiem co im zrobie, ale wiedz, e Ci nie lubi

Obraca si w stron Ahash`a i mistrza Vann`a. Mwi do nich spokojnie jak nigdy dotd, mimo wszytsko w jego gosie moa byo wyczu, e co ma si zdarzy za niedugo

-Panowie, trzeba mu da osobny pokj najlepiej aby reszta druyny nie wiedziaa gdzie. Mona go w ogle zostawi gdzie na planecie w bezpiecznym miejscu. Mog tam z nim zosta i go pilnowa, przy mnie go napewno nie zabij, lecz proponuj to rozway na tajnej nardzie. Nasza trjka NIKT wicej

Wyszed
Mirin nadbiega i muwi co po cichu do szarika...
- Szariku... Syszaem... A raczej wyczuem... Nie wiem jak to moliwe ale potrafi czyta w Mylach... Wiem ju kto ten znak wyrobi... To on mj i twj... Ale nie to nie moliwe... To nie moliwe eby mj i twj ojciec si spotkali w jednym miejscu a my tego nie wyczulimy... Z nich wszystkich, oprucz mistrzw mamy najlepsz koncentracj umysu... Chyba e... Nie to nie moliwe... Nie zrobili by tego...- Mirin chwil pomyla...
- A jednak...To musi by prawda... Musimy mie zdrajc... ale kogo kto im tylko pomug... Hmmm ... Ale kto to moe by????- Mirin zacz chwile Myle... Nagle upad.... Ma wizj... [/off]Szarik prosz napisz e kadziesz rk na gowie Mirina ok? ;)[/off
[Ahash i Vann zaczli podrza za Szarikiem]
-Szarik,ja...nie wiem,ale Ty chyba przesadzasz-powiedzia Ahash-Mamy naprostowa Mirina,a nie si go pozby.Ten statek nalea do Twego ojca.Ten znak nie ma nic wsplnego z chopakiem...
[Vann wydawa si sucha wszystko uwanie,ale nic nie mwi.]
-A na dodatek-nagle wtrci Vann-w naradzie musz bra udzia te NK,Warroar i zwaszcza Oshai.Jest z nas najstarszy i najmdrzejszy.Szariku,posuchaj dawnego dowdcy.My naprawd chcemy dla Ciebie dobrze...
[Nagle sycha byo trzask amanego ciaa.Na samego NK'a napado 10 onierzy-Klonw]
-Ihaaaaa!-krzykn radonie NK-nie bawiem si tak od czasu Geonosis!
[W cigu 5-10 minut zabi wszystkich.Podszed do 3-ech Jedi]
-Zmienibym miejsce ldowanie.Teraz wiedz,e tu jestemy...

To nie moliwe eby mj i twj ojciec si spotkali w jednym miejscu a my tego nie wyczulimy
z tego wynika e chodzi mi osobno o ojca szarika i osobno ojca Mirina!!![/off][/quote
Kalt'h medytowa, chcia spawi Dee'je ale ona niedawaa za wygran, wic przerwa:

-wogule go nieznam, chocia myle e mia jaki zwizek z tajemniczym....

nagle zakaszla i otrzsn si:

-zagalopowaem si, niewane... jestemy na Naboo wic trzeba wyj

Kalt'h wyszed z kajuty chwile potem przeszed obok znaku, wzi Karme za rk i wyprowadzi j ze statku na pikn powierzchnie Naboo, w kocu upewni si e nikt niepodsuchuje i zacz:

-suchaj Karma... to ja narysowaem ten znak by odwrci ich uwag... jeszcze kiedy pierwszy raz wszedem na statek, pamitam dobrze jaki symbol ma mj ojciec... niema czasu przyleciaem tu tylko z jednego powodu... do matki szarika, cho pniej ci wyjani jeste mi potrzebna

Karma i kalt'h pobiegli i znikli w lasach

HK,czytaj uwaniej.Napisaem,e ten znak jest znakiem ojca SZARIKA,a nie Twojego Ojca...
[off] nie wiem kto to napisa ale to ty uwaniej czytaj posty, wczeniej razem z szarikiem napisalimy/uzgodnilimy e mamy wsplnego ojca!!!!![/off
Mirin wyszed na powierzchni.
-Pomedytuj...- Mirin usiad po turecku i zacz medytowa.
Skupi ca sw Moc i wzlecia na niebo. Zacz powoli opada na ziemi co chwila zatrzymujc si dla treningu.
[Ahash zmierzy Szarika wzrokiem]
-Suchaj-powiedzia-Mi te nie podoba si to uaskawienie Mirina.Ale On jako jedyny moe ostatecznie zniszczy Grievousa i...-
[Nagle przerwa.W sowo wszed mu NK]
-Znam chopaka dobrze-powiedzia NK-Ale nie mog Was do niczego zmusza...
[Popatrzy na blizn Szarika]
-Nie tylko Mirin ma u nas Sithowskie korzenie.Twj ojciec by jednym z najwikszych Lordw Sith.Zniszczy prawie wszystkich Jedi...Tysic lat temu...mier Mocy.Czy mam o niej przypomnie?Durny kryszta w niewaciwych rkach.Nie miej si za wielkiego szefa wszystkich szefw.Ty i Mirin jestecie bardzo podobni.
Kaskada pyta zalewaa, jego myli. Wcieko burzya sie wnim, jego ojciec...on nie mia ojca...on mia winie. Z ogniem w oczach, wybuchn z wypowiedz...

- My podobni, my ?!

Zapa si za gow, chwici z nienacka najbliszy stolik i rozstrzaska go o cian

- My podobni, mam Ci pokaza wszystkie blizny po moich szkoleniach, mam Ci pozwoli dosta sie do mych wspomnie aby poczu, to co ja czuem. Ja si nie czuj szefem, lecz ten may gwno wie o prawdziwych Sitha. Gwno, rozumiesz ??
[Vann przybieg do Szarika i Ahasha]
-Szarik-powiedzia z przymronym wzrokiem Vann-Nie poznaj Ci...Zachowujesz si jak Sith,a nie mistrz Jedi!
-NK zna Mirina lepiej ni Ty.I nie napadaj na nikogo z nas.My chcemy Ci pomc,nie rozumiesz tego??!!-krzykn wciekle Vann-Wszyscy chcemy zniszczy zo i oywi Zakon Jedi,a Ty chcesz to zrobi na wasn kart!Tak daleko nie zajdziesz!Znasz mnie!Zawsze traktowaem Ci jak syna!Kochaem Ci jak syna!I nadal kocham!Prosz,uszanuj to!
Mirin czyta w mylach szarika odczytujc co mwi... Jednak do pewnego obszaru jego podwiadomoci nie ma dostpu... Jest zamknity...
-{Szariku ja te mam blizny... Przypomniaem sobie kim byem i zekam si tego... Byem wojownikiem Sith... Jednak teraz jestem Mistrzem Jedi... Ty tak samo... Przel ci teraz wszystkie moje wspomnienia z tego okresu...}- Mirin zacz przesya Szarikowi obrazy Blu i cierpienia... Mirin by w tamtym okresie bardziej odporny ni Szarik... Udao mu si szybciej zda testy i mia dziki temu mniej blizn...
-{Wiesz ju kim byem... A i powiem ci czemu Moc mn ogarna... Dlatego e sizekem jej czci... jejzej czci...}- Mirin zakoczy przekazywa szarikowi swe myli i pocz medytowa...
[OFF]Mam nadziej Szarik, e zmienisz swe zdanie ;) [/OFF]

Obi, czy ty potrafisz sam cos ciekawego napisac, a nie zgapiac wsyztskie pomysly od innych??
Ty jakis zjebany jeste O_o